Izumi wszedł do domu i poczuł dobiegający z kuchni smakowity zapach. Od razu odczuł pewien niepokój. Shin nie gotuje! Gotowanie należało zawsze do Izumiego. Wszyscy wiedzieli, że z całej Kagrry, tylko on umiał gotować. Czym prędzej poszedł do kuchni sprawdzić, co się dzieje.
Widok, jaki zastał, wprawił go w kompletne oszołomienie. Na elegancko nakrytym stole ustawione były jego ulubione potrawy. Po kuchni krzątał się Shin ubrany w gustowny fartuszek. Tylko w fartuszek!
- Hashidani, co ty robisz?
- Kolację. A co? Nie widać?
- Ale ty nie umiesz gotować. I ten strój...
- Bez obaw, Izumida. Zamówiłem wszystko w naszej ulubionej knajpce.
Shin uśmiechnął się zalotnie i podszedł do Izumiego.
- A poza tym - wyszeptał mu do ucha - kto powiedział, że na codzień jestem tym skromnym, onieśmielonym Shinem, którego wszyscy znają z "Kagrra, no su"?
- Ale, ale...
Izumiemu zabrakło słów na widok zgrabnych pośladków Shina, nad którymi widniała starannie zawiązana wstążeczka fartuszka. Ledwie mógł myśleć, a co dopiero jeść!
- Izumi, bez ociągania. Siadaj i jedz.
Izumi odetchnął głęboko, posłusznie usiadł przy stole i wziął pałeczki. Nie było sensu się sprzeciwiać. Miał wrażenie, że nigdy żadna kolacja mu tak nie smakowała. Był również pewien, że żadna mu się tak nie dłużyła.
Chyba też miałabym WTF jakby dostrzegła Shina w kuchni, ale.... I tak cokolwiek by podał i tak bym zjadła. Jak Izumi może nawet wątpić w jego umiejętności kulinarne?! :D
OdpowiedzUsuńAh~ Nawet sobie wyobrażam co musiało się dziać bo takie kolacji XD