"Muszę z kimś pogadać" - myślał Izumi, siedząc w hotelowym pokoju po koncercie. " Tylko z kim? Isshi i Nao pewnie zajęli się sobą nawzajem. A do Shina przecież nie pójdę. Akiya!"
Wyjął z lodówki czteropak piwa i podążył do pokoju gitarzysty. Zapukał. Po chwili w drzwiach pokazał się kompletnie zaskoczony Akiya.
- Co się stało?
- Muszę pogadać - odpowiedział Izumi i pomachał trzymanym w ręku piwem. - Koniecznie.
- Wejdź. Ale wiesz... Obiecałem zadzwonić - Akiya wskazał na trzymany w ręku telefon.
Usiedli w fotelach, otworzyli piwo, ale Izumi wciąż nie mógł jakoś zacząć rozmowy. Akiya jednak go nie poganiał. Obiecał Torze zadzwonić o 22.00, a do tej godziny brakowało jeszcze prawie czterdzieści minut, więc miał czas. Po chwili oczekiwania spojrzał wymownie na lidera.
- No bo ja go kocham, Aki - Izumi odezwał się w końcu przy drugim piwie.
- No to mu o tym powiedz - odparł krótko Akiya.
- Tak, myślisz, że to takie proste. Ty na pewno od razu pobiegłeś do Tory, gdy się tylko zorientowałeś, co do niego czujesz - prychnął Izumi.
- No powiedzmy nie od razu - uśmiechnął się gitarzysta. - Powiedzmy nawet, że bardzo nie od razu.
- No właśnie. To sam wiesz, że to nie takie proste.
- Ale ty znasz Shina już pewnie z dziesięć lat! A on na pewno jest sam. Chyba się zorientujesz, czy masz jakieś szanse.
- Ha! Ha! Sam spróbuj zgadnąć, co się kryje za jego śmiechem spłoszonej pensjonarki.
Izumi zamyślił się. Jedno było pewne: coś musiał zrobić. Nie mogła się powtórzyć sytuacja z dzisiejszego koncertu. Starał się, jak mógł, żeby nie patrzeć w stronę Shina, ale w pewnym momencie nie wytrzymał. Znowu się zapatrzył i... zgubił rytm. Tak, zdecydowanie musiał coś zrobić. Taka sytuacja była niedopuszczalna.
- I co zrobisz?
- Na razie pewnie nic. Trasa raczej nie sprzyja jakimś romantycznym wyznaniom. Może coś wymyślę, jak wrócimy do domu. Albo zdam się na los.
- A możesz zdawać się na los gdzieś indziej - zapytał Akiya wymownie patrząc na trzymaną wciąż w ręku komórkę. - Wiesz, teraz to już muszę zadzwonić.
- No tak, Tora czeka na telefon. Idę się porozczulać nad sobą do swojego pokoju.
- Nie rozczulaj się. Powiedz mu - krzyknął Akiya za wychodzącym Izumim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz