Próba trwała już od jakiegoś czasu, a on siedział za perkusją, wybijając dobrze znany rytm. Przenosił wzrok kolejno z jednego muzyka na drugiego, obserwując okiem lidera, czy wszystko jest w porządku. Akiya o dziecięcej, pyzatej buzi, grał jak zwykle doskonale, całkowicie skupiony na gitarze. Isshi coraz lepiej panował nad swoim niezwykłym głosem i naprawdę nie było się do czego przyczepić. Nao, pochłonięty grą na basie, robił swoje pocieszne miny. W końcu odważył się spojrzeć na drugiego gitarzystę. Shin akurat grał solówkę na koto. Jego drobne palce błądziły po strunach instrumentu, aż w końcu oderwały się od nich i przeniosły na gitarę. Izumi patrzył na nie, widząc wszystko jakby w zwolnionym tempie. Nagle zakręciło mu się w głowie, pałeczki wypadły z rąk, a on siedział z trudem łapiąc oddech. Coś było w dłoniach Shina, co przyprawiało go o zawrót głowy. Coś było w całym Shinie, co sprawiało, że świat przestawał się liczyć, a Izumiemu brakowało tchu.
Reszta zespołu zdumiona rzuciła się w jego stronę.
- Izumi! Izumi! Co się stało? Wszystko w porządku? - słyszał głosy wokół, lecz przestał je rozróżniać. W końcu uspokoił się trochę.
- Tak, w porządku. Muszę trochę odpocząć. Wyjdę na chwilę na dwór.
Wyszedł przed salę. Chłodny wiatr owiał mu twarz i poczuł się trochę lepiej. Jak mógł stracić nad sobą kontrolę? Jak mógł się aż tak zapomnieć? I to przy wszystkich! W trakcie próby!
- Nie wziąłeś kurtki. Zmarzniesz - usłyszał głos za sobą, głos, który tak dobrze znał. Drobne dłonie zarzuciły mu kurtkę na ramiona. Obejrzał się i zobaczył troskę w oczach Shina. Uśmiechnął się do niego, lecz gitarzysta tylko wzdrygnął się, owiany kolejnym zimnym podmuchem i zniknął z powrotem w budynku.
- Dziękuję, Żabko - wyszeptał cicho Izumi. Zrobiło mu się bardzo ciepło i to nie tylko z powodu kurtki.
Kawaii desu!^^
OdpowiedzUsuńMamusiu....napisz dalejjj ^^ onegaii!