środa, 30 marca 2011

Grudniowa malwa

Siedział zamyślony na kanapie w garderobie. Niby obserwował innych muzyków i ludzi z ekipy kręcących się wokół, ale chwilami odpływał myślami gdzieś daleko stąd. Wspólna trasa całego PSC, kilkanaście dni razem. W sumie zapowiadało się całkiem ciekawie. Rozejrzał się uważniej dookoła. Inni rozmawiali o czymś zawzięcie, przekomarzali się lub wygłupiali. Saga po raz kolejny demonstrujący swój piękny brzuch, Yasuno z nieodłącznym telefonem, którym robił zdjęcia wszystkiemu i wszystkim i Tora... Całkiem przystojny ten Tora. Że też wcześniej tego nie zauważył.

Nagle ktoś usiadł obok niego. Odwrócił się w tamtą stronę i spojrzał prosto w ciemne oczy Aoiego. "Też przystojny" - przemknęło mu przez myśl. Potrząsnął lekko głową. Ma zamiar wypatrzeć wszystkich przystojniaków w PSC czy jak?
- Hej, Akiya! Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie?
- Jasne. Uśmiech. Błysk flesza. Aoi zerwał się i pobiegł sfotografować się z kimś innym.
" Przystojny i seksowny" - pomyślał Akiya patrząc za oddalającym się gitarzystą Gazetto. Znowu potrząsnął głową. Samotność chyba pomału daje mu się we znaki.

========
Akiya leżał na łóżku w pokoju hotelowym. Nieco zmęczony nie tyle samym występem, co rozgardiaszem i zamieszaniem towarzyszącym całej imprezie.
Z zamyślenia wyrwało go ciche pukanie do drzwi. Wstał niechętnie i poszedł otworzyć. W progu stał Aoi i uśmiechał się lekko. Wilgotne jeszcze po umyciu włosy opadały mu na twarz. Bez makijażu, w zwykłych dżinsach i koszulce, niedbale oparty o framugę, wyglądał seksownie jak nigdy.
- Nie będę udawał. Dobrze wiesz, po co tu przyszedłem - odezwał się cichym, zmysłowym głosem. Akiya zawahał się przez chwilę. Tak, dobrze wiedział, po co Aoi tu przyszedł. I zdał sobie sprawę, jak bardzo tego chce. I potrzebuje.
Otworzył szerzej drzwi wpuszczając starszego gitarzystę do środka. Aoi wszedł i zaczekał, aż Aki zamknie drzwi. Potem przyciągnął go do siebie i pocałował tak, jakby chciał mu pokazać, ile intensywnych wrażeń może dostarczyć jeden pocałunek. Następnie pchnął go na łóżko, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, kto będzie na górze. A Akiya, krzycząc później w poduszkę, zupełnie tego nie żałował.
==========
Obudziło go grudniowe słońce świecące mu prosto w twarz. Leżał przez chwilę spokojny i zrelaksowany, słuchając oddechu śpiącego obok niego Aoiego. W końcu sięgnął po telefon, żeby sprawdzić czas. Za pół godziny przewidziano śniadanie, później trzeba się spakować i jechać do następnego miasta. Donośne burczenie w brzuchu potwierdziło, że nie powinien rezygnować ze śniadania. Delikatnie trącił Aoiego w ramię.
- Obudź się. Za pół godziny śniadanie. Aoi spojrzał na niego półprzytomnie, a następnie zerwał się z łóżka.
- Wiesz, że nie wrócę - bardziej stwierdził niż zapytał, zakładając spodnie.
- Wiem. Nie wracaj.
Uśmiechnęli się do siebie i do wspomnienia minionej nocy. Tyle wystarczy. Tak było dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz