Byli już w trasie od jakiegoś czasu. Kolejne miasto, kolejny występ, kolejny hotel... Wciąż bardzo lubili granie na żywo. Dawało ono muzykom dużo radości i satysfakcji. Powoli zaczynali jednak odczuwać znużenie. Przejazd, hotel, koncert, hotel, przejazd i tak w kółko.
Zawitali właśnie do kolejnego miasta i chcieli jak najszybciej skryć się w swoich pokojach.W hotelu czekała jednak na nich przykra niespodzianka.Wszędzie panował ogólny chaos, a obsługa hotelowa biegała rozgorączkowana to tu, to tam. Natychmiast po ich wejściu managera odwołał kierownik hotelu i zaczął coś mu zawzięcie tłumaczyć, kłaniając się przy tym uniżenie. Manager słuchał go cierpliwie, starając się zachować spokój, lecz w jego oczach widać było troskę i gniew.
- Mamy problem - stwierdził wracając do muzyków. Pozostawiony kawałek dalej kierownik hotelu niecierpliwie przestępował z nogi na nogę.
- Jaki? - zapytał Kai, któremu powoli udzielał się nastrój ogólnego podenerwowania.
- Mieli tu jakąś awarię ogrzewania. Popękały rury i zalało połowę hotelu. Oczywiście mogą nas przenocować, ale dysponują tylko trzema dwuosobowymi pokojami na naszą szóstkę. Możemy również poszukać innego hotelu. Sami zdecydujcie.
- Nam nie przeszkadza wspólny pokój - powiedział Ruki, rzucając znaczące spojrzenie na Uruhę. Jego oczy zabłysły niepokojącym blaskiem, po którym od razu można się było domyśleć, co zrobi swojemu pięknemu uke, gdy tylko znajdą się w pokoju. Gitarzysta odwzajemnił mu się rozmarzonym uśmiechem.
- Ja mogę dzielić pokój choćby z tobą - stwierdził Reita klepiąc managera po ramieniu. - Tylko jak mi się będzie śnił Ni~ya, nie budź mnie pod żadnym pozorem.
- A wy? Co wy na to? - manager zwrócił się do Aoiego i Kaiego, którzy dotąd się nie odzywali.
- W porządku. Nie ma sprawy. - odparł lider z uśmiechem. Aoi tylko skinął głową. Wizja spędzenia najbliższych trzech dni z Kaim w jednym pokoju przyprawiała go o zawrót głowy.
Odebrali klucze od kierownika hotelu i poszli do pokoi. Manager stwierdził, że przyjdzie do pokoju później, gdyż miał jeszcze kilka spraw do załatwienia. Aoi i Kai szybko zniknęli w swoim, jakby chcieli pierwsze chwile mieć już za sobą.
- Może teraz się dogadają? - cicho zapytał Uruha.
- Mam nadzieję, bo Aoi staje się nie do wytrzymania - odparł Ruki.
- A jeśli Kai go nie zechce? - zmartwił się Reita.
- Żartujesz! - parsknął wokalista. - Nie zauważyłeś? Kai wodzi za Aoim rozmarzonym spojrzeniem, odkąd się poznali. Chyba nawet on nie wie, czemu czegoś z tym nie zrobił.
- No to chyba czas najwyższy - niemal krzyknął Reita. - A jak nie, to osobiście wrzucę ich do łóżka.
Ruki i Uruha roześmiali się na te słowa i zniknęli w pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz