wtorek, 15 czerwca 2010

Miłość w kolorze malwy IV

Kai leżał w łóżku, usiłując zasnąć. Dochodziła już druga w nocy, a jego wysiłki wciąż nie przynosiły rezultatu. Wsłuchany w spokojny oddech Aoiego, niczym w muzykę, czekał na sen. W półmroku panującym w pokoju niewyraźnie widział sylwetkę śpiącego gitarzysty. Dostrzegał ciemne włosy rozsypane na poduszce, delikatny zarys ust, dłonie o smukłych palcach... Kai odetchnął głęboko. Aoi zawsze mu się podobał. Ale najpierw to on był w całkiem udanym związku, potem Aoi był z Uruhą, chociaż obaj temu przeczyli i twierdzili, że tak naprawdę nic ich nie łączy. A później jakoś nie mógł się zdecydować, żeby wyznać swoje uczucia. Tyle, że te uczucia stały się znacznie silniejsze i może należałoby w końcu coś z tym zrobić. A trzy dni we wspólnym pokoju stanowią do tego świetną okazję...

Aoi poruszył się niespokojnie w swoim łóżku.
- Uśmiechnij się dla mnie, Kai - wyszeptał przez sen. - Tylko dla mnie.
Kai usiadł gwałtownie. Poczuł, że z wrażenia się poci, w uszach mu szumi, a w głowie kręci, jakby właśnie zszedł z karuzeli. " To nic nie znaczy " - powtarzał sobie w myślach. - " Tylko coś mu się śni. " Usiłował się uspokoić, stłumić nagle rozbudzone emocje, ale nie bardzo mu to wychodziło.
- Uspokój się! To nic nie znaczy! - szeptał do siebie. - A jeśli nie? Jeśli jednak coś znaczy?
Kai przez krótką chwilę wahał się, co ma zrobić. Wziąć zimny prysznic i uspokoić się, czy po prostu od razu, nie czekając rana, wyjaśnić sytuację. Przecież czekał już tak długo. Może właśnie nadszedł czas, aby zrobić krok naprzód. Tylko jak?
Wstał z łóżka i przez chwilę stał niezdecydowany na środku pokoju. W końcu skierował się do łazienki. Czując na skórze strugi zimnej wody, zastanawiał się, czy naprawdę dorosły facet musi mieć takie problemy. Bo w końcu, co Aoi może mu zrobić? Najwyżej mu odmówi, ewentualnie da w twarz, a jak spokojnie o tym porozmawiają, to wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ale przynajmniej sytuacja będzie wyjaśniona.
Kai zakręcił wodę i wyszedł spod prysznica. Sięgnął po ręcznik i zacząl się energicznie wycierać. " Tak, najwyższy czas na bardziej zdecydowane kroki " - powtarzał sobie. Pewnym krokiem wrócił do pokoju i skierował się prosto do łóżka Aoiego. Przez chwilę patrzył na śpiącego gitarzystę, po czym wśliznął się pod kołdrę obok niego.
Aoi obudził się gwałtownie, czując dotyk chłodnego ciała. Otworzył oczy i zobaczył nad sobą uśmiechniętą twarz Kaiego. Przemknęła mu przez głowę myśl, że wcale się nie obudził, a to jest tylko piękny sen. Tymczasem Kai pochylił się i pocałował go. Aoiemu niemal zabrakło tchu z wrażenia, ale posłusznie rozchylił usta, pozwalając na pogłębienie pocałunku.
- Trzeba mi było powiedzieć - powiedział Kai, kiedy w końcu przestali się całować. - Mogę się uśmiechać dla ciebie, kiedy tylko zechcesz.
- Skąd wiesz?
- Mówisz przez sen, kochanie.
W tym momencie gitarzysta ucieszył się, że w pokoju panuje mrok i Kai nie widzi jego reakcji. Chociaż dla lidera widok jego zawstydzonego koi byłby pewnie słodki.
- Ty też nic nie mówiłeś - bronił się Aoi.
- No wiesz, myślałem, że w twoim guście jest bardziej ktoś taki, jak Uruha...
- Och, daj spokój! To był tylko seks!
- No właśnie - po raz kolejny Kai uśmiechnął się szeroko - Nie myśl, że w tym związku będziesz na górze.
- Nawet mi to przez myśl nie przeszło - odpowiedział Aoi i przycisnął usta do zmysłowych warg swojego seme.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz