Hiroto siedział na tarasie ich wspólnego domu obserwując promienie zachodzącego słońca prześwitujące przez gałęzie drzew. Łagodny zapach kwitnących wiśni działał kojąco, lecz w głębi duszy wciąż czuł ten naglący przymus, aby wyjawić swoje uczucia. Niepewność ciążyła mu coraz bardziej. Wolał już ból odrzucenia niż obecny stan.
Wtem ktoś jeszcze wszedł na taras. Hiroto usłyszał za sobą delikatne skrzypienie desek uginających się pod czyimiś stopami.
-Mogę się przysiąść?-usłyszał nad głową głos Nao.
-Jasne...
Hiroto poczuł, jak Nao siada tuż przy nim dotykając go ramieniem. Gitarzysta poczuł ciepło ciała przyjaciela i zrobiło mu się miło i błogo. Łagodny zapach Bvlgari Blue mieszał się z wonią kwitnących wiśni i Hiroto miał wrażenie, że mógłby tak siedzieć wiecznie.
-Twoja piosenka jest naprawdę ładna-odezwał się Nao.-Shou powiedział mi, że prosiłeś go o taki tekst. Szczęściarz...
-Szczęściarz? Kto?
-Ten, dla którego pisałeś tą piosenkę.
Nao spojrzał na Hirota i obdarzył go jednym ze swoich cudownych, pełnych ciepła uśmiechów. Gitarzysta spojrzał w jego ciemne oczy i wyznał:
-Ona jest dla ciebie...
Gdyby Hiroto nie opuścił wzroku wystraszony tym wyznaniem, zobaczyłby jak oczy Nao robią się coraz większe ze zdumienia. Po chwili zdziwienie w puchatkowych oczach zastąpiło niedowierzanie, a w końcu ogromna radość.
-Hiroto...-wyszeptał cicho perkusista. Ujął w dłonie śliczną twarz Hirota i pocałował go delikatnie. Gitarzysta spojrzał na ukochanego nie mogąc wyksztusić ani słowa. Wreszcie przygarnął Nao do siebie całując go mocno i głęboko, tak jak nieraz robił to w marzeniach. Aż w końcu obaj zapomnieli, gdzie są sycąc się sobą nawzajem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz