Hiroto leżał w ciemnościach z otwartymi szeroko oczami. Obok spokojnie spał Shou nieświadomy rozterek ogarniających gitarzystę. A tymczasem Hiroto zastanawiał się nad pokręconym związkiem, w jakim trwali. Właściwie co ich łączyło? Przyjaźń, seks... Nic poza tym. Nagle do drzwi dało się słyszeć nieśmiałe pukanie i do pokoju wśliznął się Saga.
-Mogę się z wami położyć- zapytał. - Nie mogę zasnąć.
-Jeśli Hiroto się zgodzi...- wymamrotał wyrwany ze snu Shou.
-Pewnie, kładź się- zgodził się najmłodszy z całej trójki i znowu pogrążył się w rozważaniach.
No właśnie , Saga... W tym dziwnym układzie był jeszcze Saga. Nigdy nie byli w trójkę. Zawsze albo Shou i Hiroto, albo Shou i Saga. I biedny wokalista nie wiedział, którego z nich woli. Za to oni zawsze jakoś dogadywali się bez słów, który z nich ma spędzić noc z ich ukochanym króliczkiem... Z ukochanym... Hiroto ostatnio zauważył, że uczucia Sagi wobec Shou pogłębiły się... Ten układ chyba niedługo przestanie odpowiadać basiście.
Gitarzysta westchnął cicho i zamknął w końcu oczy. I wtedy pod powiekami pojawiła mu się zupełnie inna twarz... Radosna, śliczna, taka kochana. Hiroto drgnął gwałtownie i otworzył szeroko oczy. Serce biło mu jak szalone , a w głowie się kręciło. "Uświadom to sobie w końcu, Hiroto! To nie Shou powinien leżeć obok ciebie!"- krzyczał w myślach sam na siebie. Westchnął raz jeszcze i już wiedział, co ma zrobić. Ale to jutro, jutro...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz