Tetsu zjawił się na próbie wczesnym rankiem. Specjalnie przyszedł tak wcześnie, gdyż wśród instrumentów i innego sprzętu miał nadzieję uporządkować swoje myśli i uczucia. Oczy piekły go po nieprzespanej nocy, a umysł nie funkcjonował jeszcze prawidłowo.
Basista wszedł do małej salki, w której ostatnio odbywały się próby L'Arc~en~Ciel. Z kubkiem gorącej kawy w ręku, zamyślony i trochę nieobecny, nie zauważył, że ktoś już tam był.
-Ohayoo- wyrwał lidera z zamyślenia głos Sakury. Tetsuya drgnął gwałtownie niemal parząc sobie palce gorącym płynem. Spojrzał z przestrachem na perkusistę, ale szybko opanował się i odpowiedział na powitanie.
-Ohayoo. Wybacz, zamyśliłem się.
Tetsu wziął gitarę do rąk i udawał, że nic poza instrumentem i nową piosenką dla niego nie istnieje. Jak ma się, u licha, zastanowić z Sakurą za plecami? Zupełnie nie wiedział, co ma zrobić i jak się zachować. Na szczęście niedługo potem do małej salki wszedł Ken z nieodłącznym papierosem w zębach, a zaraz po nim Hyde. I wszyscy trzej pozostali muzycy nagle stwierdzili, że muszą zapalić. Tetsu westchnął cieżko i w końcu nakrzyczał na nich, żeby przestali go zadymiać i zaczęli w końcu próbę.
Przez cały czas Tetsuya i Hideto starali się unikać siebie nawzajem i nawet na siebie nie patrzeć, co Ken zauważył, ale na szczęście nie skomentował. Aż w pewnym momencie obaj nie wytrzymali i obdarzyli się długim, czułym spojrzeniem. Niestety, spostrzegł to Sakura. Spokojnie wstał zza swojego instrumentu, podszedł do lidera i wymierzył mu silny cios w szczękę. Basista wpadł między głośniki, Hyde krzyknął z przestrachu, Ken otworzył ze zdumienia szeroko oczy, a Sakura spokojnie wrócił za perkusję. Tetsu wstał, westchnął z ulgą i próba trwała nadal. Nie było w końcu tak źle, jeden cios da się wytrzymać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz