niedziela, 10 lutego 2008

Angel's choise II

Leżący obok Hyde poruszył się nagle i otworzył oczy. Tetsu poczuł, że drży pod intensywnym spojrzeniem wokalisty. Poczylił się i delikatnie dotknął jego policzka. Hideto przygarnął go do siebie i basistę znowu ogarnął znajomy zapach i ciepło. Chciał się odsunąć, porozmawiać, zastanowić co dalej, ale nie mógł. Wtulił się więc w przyjaciela i poszukał jego ust. Jeśli Sakura ma go zabic, to niech przynajmniej ma za co...
Kochali się długo, bez pośpiechu, zważając na to, aby dać sobie nawzajem jak najwięcej przyjemności. Az pogrążyli się zupełnie w delikatnej równowadze namiętności i czułości. A kiedy nasycili się sobą, usnęli zapominając o całym świecie.

Tetsu powtórnie otworzył oczy. Niebo za oknem pociemniało i muzyk zorientował się, że jest już późny wieczór, a on od 24 godzin jest w łóżku. Poczuł się strasznie głodny i postanowił opuścić to przyjemne miejsce. Naciągnął spodnie i podreptał do kuchni.
Kiedy przygotowywał posiłek, Hyde również wstał. Zastał lidera parzącego herbatę, podszedł do niego i mocno sie przytulił. Tetsu odwrócił się i spojrzał w piękne, ciemne oczy.
-I co teraz?-zapytał.
Hideto spojrzał na niego zdziwiony.
-A o co ci chodzi?
-Co teraz zrobimy?
-Nic.
-Jak to nic? A Sakura?
-Zrozumie... Albo nie...
-No właśnie-mruknął Tetsu.-Ja stawiam na nie. Przecież on mnie zabije!
-To może mu nic nie mówmy- nieśmiało zaproponował wokalista.
-I myślisz, że się nie zorientuje? I nie zapyta, gdzie byłeś przez ostatnie 24 godziny?
Basista westchnął ciężko i kontynuował:
-A tak w ogóle to co ty chcesz zrobić? Wrócić do niego czy być ze mną? Bo na trójkąt to ja się nie zgadzam...
Hideto zamyślił się nad kubkiem parującej herbaty. Spojrzał na przyjaciela i powiedział:
-Sam jeszcze nie wiem. Wybacz, Tetsuya, ale nie wiem. Muszę to przemyśleć...
-W porządku, ale jeśli opowiesz o wszystkim Sakurze, to mnie uprzedż.
-Dobrze- odrzekł Hyde. Dopił herbatę i wciąż zamyślony opuścił mieszkanie. Tetsu został sam zastanawiając się, jak ma się zachować na jutrzejszej próbie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz