<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957</id><updated>2012-02-17T19:30:52.649+01:00</updated><category term='DIR EN GREY'/><category term='D&apos;espairsRay'/><category term='inne'/><category term='ViViD'/><category term='Nightmare'/><category term='Kagrra'/><category term='Akiya'/><category term='D'/><category term='The GazettE'/><category term='Laruku'/><category term='Alice Nine'/><title type='text'>Scent of your skin</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>42</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-1436923850875502673</id><published>2011-10-22T22:06:00.000+02:00</published><updated>2011-10-22T22:06:24.397+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D'/><title type='text'>Under The Rose IV</title><content type='html'>....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Co proszę - Asagi wydawał się być trochę zaskoczony słowami przyjaciela&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- No zobacz sam. Stoi sam, ma dwa bilety do kina i co chwila patrzy w stronę baru z popcornem. Spójrz, kto stoi przy barze. Założę się o całą butelkę drogiego południowo amerykańskiego wina, które tak lubisz, że gdybyś stanął obok dziewczyny w różowej mini i kupującego właśnie colę chłopaka, po drugiej stronie byłby nasz zamachowiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - No to teraz wyjaśnij mi jeszcze od kiedy&amp;nbsp; to tak dobrze znasz się na ludziach i ich emocjach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Powiedzmy, że miałem dobrego nauczyciela - puścił do niego oko Ruiza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Czyli mamy już sprawcę, motyw i miejsce. Możemy wiesz, patrząc na tych wszystkich ludzi zrobiłem się strasznie głodny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Jasne - uśmiechnął się szeroko starszy mężczyzna. Tylko trzeba to będzie załatwić gdzieś indziej, nie tu. Zbyt dużo ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Więc prowadź&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla Asagiego omotanie rozkojarzonego, smutnego i zdekoncentrowanego chłopaka, było jak pstryknięcie palcami. W pewnym momencie zrobiło mu się trochę smutno, iż ten nie stawiał nawet cienia oporu.&lt;br /&gt;Cóż pewnie Rui miał rację, jego umysł zamiast się bronić, zajęty był czymś zupełnie innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Ty pierwszy - powiedział Asagi - Jest twój&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Ale przecież&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - No przecież potrzebowałeś odmiany, a on jest z jednej strony niewinny; choć może naiwny byłoby tu lepszym słowem. Wiele ma również na sumieniu i to w tak młodym wieku. Eh, przykre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy młodszy mężczyzna pij życiodajny płyn Asagi patrzył na niego z mieszaniną fascynacji, smutku i czegoś na kształt ojcowskiej dumy. Rui robił to wyjątkowo delikatnie, tak, że nie rozlał ani kropli. Gdy skończył naciął sobie palec aby zaleczyć dwie małe ranki na ręce chłopaka.&lt;br /&gt;Prawda, lepiej żeby przyczyna śmierci była nieznana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Dobra choć już, teraz ja zaczynam robić się głodny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruiza przytaknął jedynie i ruszył za nim przez opuszczoną salę kinową.&lt;br /&gt;Bilety niewykorzystane bądź co bądź dziwnym trafem znalazły się tuż przy nodze smutnej dziewczyny, siedzącej na krawężniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - O to było bardzo miłe wiesz Rui chan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - A w sumie czemu by miały się zmarnować, a ona miała takie smutne oczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Asagi przytulił swojego przyjaciela mocno i pocałował w czoło. Na co Ruiza spojrzał na niego zdziwiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - No co - odparł tamten&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - A nic - wyszczerzył się młodszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;****&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tak szli dalej ulicą rozmawiając Ruiza nagle przystanął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Pozwól mi spróbować - powiedział&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Ale spróbować czego słonko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Spróbować wybrać dla ciebie śniadanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - No dobrze. Niech to jednak będzie pełnokrwiste danie - powiedział starszy puszczając do niego oko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nie długiej chwili Ruizie zaczął świtać w głowie głupi pomysł. Wiedział, że nie miał szans się udać, że tamten na pewno zaraz go przejrzy, ale i tak miał ochotę spróbować. Tak dla zabawy. W końcu noc była jeszcze młoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szli wzdłuż rzeki, kiedy Rui nagle wskazał na mężczyznę przy brzegu. Asagi spojrzał na niego, a potem podszedł do mężczyzny....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Po chwili&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - No wiesz Rui chan podwójny niedoszły samobójca, narkoman, diler, nie było nikogo lepszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Myślałem, że lubisz krew na procentach - powiedział Rui próbując nie wybuchnąć śmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Jak ja ci zaraz dam krew na procentach,...... to twoja zaraz się zagotuje. A napewno nie zaśnie, aż do wschodu słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Obiecujesz - odparł zalotnie Rui&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - Możesz być tego tak pewien, jak tego że nie żyjesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Asagi uśmiechnął się, a Ruiza stwierdził; nie po raz pierwszy zresztą, że uwielbia ten uśmiech. A reszta nocy w jego ramionach ehhh rozmarzył się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-1436923850875502673?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/1436923850875502673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/10/under-rose-iv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1436923850875502673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1436923850875502673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/10/under-rose-iv.html' title='Under The Rose IV'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-216407844529429</id><published>2011-10-09T19:10:00.001+02:00</published><updated>2011-10-09T19:11:15.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D'/><title type='text'>Under The Rose III</title><content type='html'>....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Asagi miał złe przeczucie, bardzo złe przeczucie. Nie wiedział jednak co ono oznacza, a tylko to, że było związane z jedną osobą z tłumu. Powinien ją znaleźć i ustalić o co chodzi.&lt;br /&gt;Nie było to jednak takie łatwe, w tysięcznym tłumie rozhisteryzowanych osób. Co ludzie widzą w filmach o wampirach, nie rozumiał zupełnie. Przecież to życie (nie życie) było tak samo zwyczajne jak ich. Musiał jeść, spać, potrzebował bliskości drugiej osoby, jej ciepła i obecności.&lt;br /&gt;Tylko, że sposoby którymi to osiągał było nieco odmienne. Uśmiechnął się do tej myśli......&lt;br /&gt;Tak jedynie sposoby są odrobinę inne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Instynkt prowadził go do niewielkiego chłopaka, od którego aż biło nienawiścią. Złość, nienawiść, chęć zemsty, wszystko to w nim było. &lt;br /&gt;Przez moment pomyślał: dlaczego taki ładny chłopak, ma takie brzydkie myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przyjrzał mu się bliżej zauważył również torbę przewieszoną przez ramie.&lt;br /&gt;A więc o to chodzi - pomyślał. Zrobimy małe Boom, tylko ciekawe po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez te wszystkie lata widział już chyba wszystko, jedno się tylko nie zmieniało..... ludzie.&lt;br /&gt;Ich emocje, miłość, nienawiść, złość, bezradność, smutek i śmiech. Sam był w stanie panować nad emocjami do tego stopnia, że stawały się niewidoczne, jakby zupełnie nie istniały. Istniały, to oczywiste, że miał emocje, uczucia etc., jednak rzadko dawał im dojść do głosu. Tak było lepiej.&lt;br /&gt;Była tylko jedna osoba zdolna wydobyć z niego coś więcej. Dla niego uchylał rąbka tajemnicy, uchylał nieco maskę, którą nosił zazwyczaj. Tylko dla niego. teraz tylko go znaleźć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruiza jakby odczuwając myśli swego stwórcy stanął obok niego z biletami w dłoni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Więc, o co chodzi? -&amp;nbsp; zapytał&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- BOOM - odparł dwuznacznie Asagi&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- BOOM mówisz - zaczął przedrzeźniać go Ruiza.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; A kiedy, gdzie i właściwie po co...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Tego jeszcze nie wiem, ale jak przyjrzysz się temu niskiemu chłopakowi z długimi włosami i torbą z limitowanej kolekcji, sam zauważysz, że coś jest z nim nie tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Jak dla mnie, to miłość - stwierdził po chwili Ruiza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c.d.n.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-216407844529429?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/216407844529429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/10/under-rose-iii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/216407844529429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/216407844529429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/10/under-rose-iii.html' title='Under The Rose III'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-821412663749145830</id><published>2011-09-27T13:32:00.001+02:00</published><updated>2011-10-09T18:36:47.462+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D'/><title type='text'>Under The Rose II</title><content type='html'>Wyszli wiec ubrani jak zwykli ludzie. Niezwykłe były jedynie ich oczy, które skrzętnie ukryli za szkłami kontaktowymi, zmieniającymi barwę tęczówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- A ja tak lubię barwę twoich oczu wiesz - rozmarzył się Ruiza, gdy przechodzili obok jakiegoś sklepu z okularami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Asagi uśmiechnął się nieznacznie, ale nic nie odpowiedział. Wiedział doskonale, że to co robią to konieczność, aby mogli przetrwać. Aby nikt nie odkrył ich prawdziwej tożsamości. A jego w szczególności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż był jednym ze starożytnych, potomkiem tych, od których to wszystko się zaczęło. Tylko Ruiza o tym wiedział, przed nim nie miał tajemnic, ale tylko przed nim. Inni widzieli w nim co prawda mocno pokręconego, jednak zwyczajnego faceta. Artystę, a tacy przecież z samej definicji są dziwni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tych rozważań wyrwało go nagle pytanie Ruizy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - A może tak poszlibyśmy do kina. Zobacz grają film o wampirach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie śmiech, który ten próbował ze wszystkich sił ukryć Asagi pomyślałby, że jego przyjaciel mówi poważnie, a to byłby bardzo zły objaw. Wampir oglądający film o wampirach brrrrr.&lt;br /&gt;Na samą myśl o tym Asagi aż się wzdrygnął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - No choć, będzie fajnie - powiedział puszczając do niego oko Ruiza.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; - A co ja nie wiem, jaki jestem i przez to mam oglądać te ich durne filmy - oburzył się Asagi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie Ruiza nie wytrzymał i wybuchnął takim śmiechem, że kilka stojących w kolejce do kasy osób odwróciło głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- To był żart Asagi, żart rozumiesz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Asagi jednak rozejrzał się jedynie i pacnął go w głowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- A to za co - odfuknął Ruiza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Za żarty kochanie, za żarty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już mieli&amp;nbsp; stamtąd odchodzić kiedy Asagi nagle odwrócił głowę i zapatrzył się w sobie tylko znanym kierunku. Rui próbował nadążyć za jego spojrzeniem, ale pogubił się w tłumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Co się dzieje Asagi - zapytał&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Coś bardzo, bardzo cuchnie tutaj, nie czujesz - odparł tamten&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety Rui chan miał dopiero dziesięcioletni staż w byciu wampirem, co oznaczało, że był jakby to ująć wciąż niemowlakiem. Szczególnie przy kimś takim jak Asagi, który niósł na swoich barkach brzemię kilku tysięcy lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Asagi jednak nie czekając na odpowiedz powiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Do tego tłumu właśnie dołączył ktoś, kto ma bardzo wiele na sumieniu i jeśli mnie instynkt nie myli (a to się jeszcze nigdy nie zdarzyło) zamierza zrobić tu coś bardzo nie dobrego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruiza patrzył na niego szeroko otwartymi i pełnymi zdziwienia oczami. Niby nie jedno już widział będąc przy boku starszego mężczyzny (tak właściwie to on go stworzył) zawsze jednak był pod niesłabnącym wrażeniem jego zdolności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Choć - powiedział - zobaczymy o co chodzi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- OK. To ja kupię bilety, a ty się rozejrzyj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Asagi tylko skinął głową i już go nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młodszy mężczyzna stanął w kolejce zastanawiając się, cóż takiego wyczuł Asagi, ze zgodził się zostać tutaj.&lt;br /&gt;Oczywiście nie musiał kupować biletów, aby wejść do budynku kina.Wystarczyło jedno spojrzenie, a każdy, wszędzie wpuściłby go z uśmiechem na ustach.&amp;nbsp; Jednak Asagi przywiązywał bardzo duże znaczenie do tego, aby wśród ludzi zachowywali się tak jak oni, a Ruiza w pewnym momencie przyjął ten sposób bycia jako własny.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c.d.n....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-821412663749145830?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/821412663749145830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/under-rose-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/821412663749145830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/821412663749145830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/under-rose-ii.html' title='Under The Rose II'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-1107893860342868878</id><published>2011-09-25T21:46:00.003+02:00</published><updated>2011-09-25T22:17:53.134+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D'/><title type='text'>Under The Rose I</title><content type='html'>Ciemność zamkowej komnaty rozświetlały jedynie pojedyncze płomyki świec ustawionych na stole, biurku i parapecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opuszki palców przejechały delikatnie po twarzy śpiącego mężczyzny, jego ustach, szyi, dekoldzie. Śpiący otworzył oczy i spojrzał na siedzącego obok mężczyznę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Rui chan - powiedział śpiący uśmiechając się i całując rękę, która przed chwilą go zbudziła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopak nazwany Rui chan odwzajemnił uśmiech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Czas wstawać, słońce już dawno zaszło, a ty śpisz w najlepsze - odparł z udawanym oburzeniem Ruiza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na co drugi mężczyzna przyciągnął go do siebie i pocałował. Gdy już oderwali się od siebie powiedział...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; - A co jeśli miałbym ochotę zostać tu trochę dłużej, w miłym towarzystwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Asagi, głodny jestem, a tobie tylko jedno w głowie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Dobrze już dobrze - odparł ten nazwany Asagim&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Masz ochotę na coś specjalnego... mordercy, skazańcy, uliczny element.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Ty się tym ulicznym elementem to już sam zajmij. Ostatnim razem jeden, którego dla mnie wybrałeś był tak pijany czy naćpany, że sam potem chodziłem, jak na jakimś rauszu. Drugi raz nie dam się nabrać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Ale powiem ci, że wyglądałeś dwa razy tak uroczo jak zwykle. nie mogąc złapać pionu - śmiejąc się odparł Asagi &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Jak ja cię kiedyś tak załatwię, to zobaczysz jak to jest, a zapewniam cię, że wcale nie tak fajnie, jak to sobie wyobrażasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Oj, Rui chan przesadzasz. Po prostu, była to krew na procentach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Bardzo zabawne - powiedział robiąc obrażona minę Ruiza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- To na co masz dziś ochotę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Choćmy gdzieś indziej, gdzieś, gdzie zwykle nie chodzimy. Tam gdzie są inni ludzie, inne zapachy - powiedział patrząc mu głęboko w oczy Ruiza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Przecież wiesz, że nie zabijam niewinnych - upomniał go Asagi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruiza odwrócił wzrok, lecz nie ustępował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Czy ja mówię o zabijaniu niewinnych. Po prostu dość mam rynsztoków.&amp;nbsp; A przy twoich zdolnościach na pewno znajdziesz dla nas coś odpowiedniego i w wyższych sferach miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Dzięki moim zdolnościom - zaczął puszczając do niego oko Asagi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo było jednak, że już dał się przekonać. Co jak co, ale Ruizie odmówić nie potrafił, a poza tym jego ich monotonny jadłospis też zaczął już nużyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-1107893860342868878?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/1107893860342868878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/under-rose-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1107893860342868878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1107893860342868878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/under-rose-i.html' title='Under The Rose I'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-6601418462702231843</id><published>2011-09-24T19:39:00.001+02:00</published><updated>2011-10-09T19:25:37.001+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DIR EN GREY'/><title type='text'>Kiedy odszedłeś</title><content type='html'>Kiedy odszedłeś niby nic się nie zmieniło. Mieszkanie, każdy kąt i każda rzecz nadal pachniały tobą. Wchłaniałem ten zapach całym sobą, jakby twoja nieobecność była tylko chwilowa, zwyczajna, ta związana z pracą, którą wykonywaliśmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze mówiłeś, że do pisania tekstów potrzebujesz samotności, pustki w mieszkaniu, smutku. Tego rodzaju smutku, któremu bliżej jest chyba do melancholii. Pojawia się nie wiadomo właściwie skąd, obejmuje cię w swoje władanie całkowicie i bezwarunkowo. Wtedy mówiłeś słowa same zaczynają nadbiegać, pęcznieć w twojej głowie, gotowe, aby ukazać się światu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak byłeś Panem Słów, wiedział to każdy kto znał cię nawet przelotnie. Władasz nimi niepodzielnie tak samo jak tłumem na koncertach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz starałem się sobie wmówić, że to tylko jeden z takich dni. Znów zaszyłeś się gdzieś aby pisać, "spisywać muzykę słów" jak to mówił Shinya.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak godziny przemieniały się w dni, dni w tygodnie, a gdy minął miesiąc powoli zaczęło do mnie dochodzić, że chyba już nie wrócisz. Tym razem odszedłeś na dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komórka wyłączona, zamek w drzwiach zamknięty na głucho. Twoje mieszkanie. Pomimo tego, że uważałem utrzymywanie go za stratę pieniędzy, kiedy przecież mieszkamy razem i było dobrze, a tak przynajmniej myślałem.Ty jednak odpowiadałeś, "może się jeszcze przydać, nigdy nie wiesz" i puszczałeś do mnie oko zalotnego, słodkiego chłopca, którym pozwalałeś sobie być tylko w domu. Choć wiesz, co Kyo czasami myślę, że tak naprawdę byłeś gorszym dzieciakiem ode mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas jednego z tych dni, kiedy twoja komórka milczała jak zaklęta, napisałem maila....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;Chciałbym powiedzieć ci tyle rzeczy, choć zdaję sobie sprawę, że nie zrozumiesz. O tylu rzeczach chciałbym&amp;nbsp; opowiedzieć, choć dobrze wiem, że słuchać będziesz jedynie przez grzeczność. Mówiłeś, że nigdy nie odejdziesz, odszedłeś.&amp;nbsp; Twój cień prawie już wyblakł zupełnie. Twój zapach zaczął zanikać. Nie mogę już go wdychać gdy budzę się w pustym mieszkaniu. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak bardzo lubisz pustkę, co cię w niej tak pociąga. Przecież to jest okropne.....&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już sekundę później wiedziałem, że to głupota. Powinienem zachować się jak dorosły facet i pozwolić ci odejść, tak jak tego chciałeś po chichu, bez hałasu, bez kłótni, bez łez, spokojnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodząc obok lustra podniosłem wzrok. Za nieco ponad tydzień trzeba będzie wrócić do pracy. Koncerty, wywiady, sesje, sesje, wywiady. A ja wyglądam jak stado nieszczęść. Co mnie podkusiło aby chwycić za maszynkę i zgolić pół głowy, nie pamiętam, ale chyba&amp;nbsp; był to jeden z tych momentów, kiedy miałem ciebie dość, a doskonale wiedziałem, że w takiej fryzurze (na wpół łysej) za nic bym ci się nie spodobał. Zaraz wysłałbyś mnie do fryzjera, albo jeszcze lepiej, ogolił mi drugą połowę.&lt;br /&gt;Wglądałem fatalnie, trudno. Zawsze mogę powiedzieć, że tak miało być, że było to zamierzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zobaczyłem cię w studio po przerwie, uśmiechałeś się rozmawiając o czymś z Die'm. Nie zauważyłeś mnie i tak było praktycznie do końca próby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopaki śmiali się, że chyba wpadłem pod kosiarkę sąsiada. Śmiałem się, ukradkiem zerkając w twoją stronę, oczekując reakcji, nic. Zupełnie nic, wyszedłeś po kawę i coś na ząb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kolejne tygodnie były na tyle zajęte pracą, że wracając do domu, nie szukałem już twego zapachu. Po prostu padałem jak długi na łóżko i od razu zasypiałem. Kaoru dający nam wycisk na próbach, głupi dziennikarze i ich jeszcze głupsze pytania, twoja ignorancja, to było dla mnie za dużo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Obudziłem się zlany potem i z potwornie suchym gardłem. Przecierając oczy przypomniałem sobie, no tak, dwa piwa za dużo.&lt;br /&gt;Wody&amp;nbsp; - pomyślałem, a tu szklanka sama do mnie przyszła, tzn. trzymana ręką Kyo, jego Kyo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Kyo, jeśli to sen, to ja nie chcę się budzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pij Toshi - odparłeś podając mi wodę i dwie aspiryny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Woda okazała się wybawieniem, ale zjawa siedząca obok przerażała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kyo - zacząłem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty tylko przyłożyłeś mi palce do ust i pokiwałeś głową. Potem jak gdyby nigdy nic przytuliłeś się do mnie, a po chwili słychać już było tylko twój spokojny oddech.&lt;br /&gt;Okryłem nas kołdrą w głowie mając tylko jedną myśl...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WRÓCIŁEŚ!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-6601418462702231843?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/6601418462702231843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/kiedy-odszedes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6601418462702231843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6601418462702231843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/kiedy-odszedes.html' title='Kiedy odszedłeś'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-8293676170218660236</id><published>2011-09-22T11:50:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:23:09.181+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Akiya'/><title type='text'>Czerwone wino, czerwone róże, czerwona....</title><content type='html'>- Taki słodki i niewinny na scenie, że aż prawie dałem się nabrać, a taki drapieżny w łóżku. No, no.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimne palce przejechały wzdłuż jego kręgosłupa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pięć godzin wcześniej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aki siedział samotnie przy barze przybity wiadomością o śmierci Isshiego. Często się kłócili, często nie znosili, jednak kiedy przychodziło co do czego Isshi był genialnym wokalistą i Akiya musiał się z tym zgodzić. Bądź co  bądź sam nie miał łatwego charakteru, co Tora wypominał mu wielokrotnie.&lt;br /&gt;A teraz siedział w tym barze i pił kolejne piwo zastanawiając się nad kruchością życia i bezsensem wszelkich kłótni i awantur. Isshiego już nie było, był gdzieś tam, jak to mówią, "siedzi na chmurce i nogami macha".&lt;br /&gt;Alice Nine miało swoje sprawy dlatego Akiya nie mógł po prostu wrócić do domu i wtulić się w ukochanego. A tego właśnie w tej chwili potrzebował najbardziej, wtulić się w to kochane ciało i choć na chwilę zapomnieć o tym, co się wydarzyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego rozmyślania przerwał czyjś głos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czerwone wino, proszę i najlepiej daj od razu całą butelkę jak zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barman skinął głową i odwrócił się aby zdjąć z pułki jedną z butelek. Odkorkował i podał ją chłopakowi razem z kieliszkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dzięki -odparł ubrany w bardzo obcisły i skąpy strój chłopak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyglądał jakby przed chwilą zszedł ze sceny w jakimś visualowym zespole, albo z wybiegu. Miał zdecydowanie figurę modela. A pięknie wymodelowane ciało zawsze zwracało uwagę Akiego. Jednak ten tutaj był po prostu Bogiem. Wodził za nim oczami, kiedy chłopak rozmawiał z barmanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Piękny - pomyślał Aki wracając do przerwanego piwa, gdy tamten się już oddalił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dwie godziny później&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna przyssał się do jego szyi po raz drugi. Co najdziwniejsze Aki nie czuł strachu czy paniki, ogarnęło go raczej uczucie pewnego błogostanu, który był wręcz doskonały. Dużą zasługę odegrało w tym pewnie i to, że starszy mężczyzna głaskał go delikatnie po klatce piersiowej i brzuchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy się już od niego oderwał Aki zapytał z rozbawieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Najpierw mnie przeleciałeś, a teraz zabijesz tak....&lt;br /&gt;- Ale dlaczego miałbym cię zabijać niby - odpowiedział pytaniem zapytany.&lt;br /&gt;- No.... właściwie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starszy mężczyzna usiadł wygodnie na pościeli (na której zaznaczmy nie było ani kropli krwi) i zaczął się śmiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I z czego rżysz - zapytał zdezorientowany Aki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Już dawno miałem cię na oku, ale wmawiałem sobie, nie on nie jest dla ciebie. Zostaw go wśród żywych, niech cieszy się swoim kruchym ludzkim życiem. Ty możesz jedynie patrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To dziwne, bo ja zobaczyłem cię wczoraj po raz pierwszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Powiedźmy, że to taka sztuczka - odparł nieznajomy. Jeśli nie chcę żeby mnie ktoś widział, ludzie zwyczajnie mnie nie zauważają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wow, fajnie - Aki rozłożył się wygodnie na poduszkach i przyglądał nieznajomemu. Byłby przysiągł, że już gdzieś go widział, nie był jednak w stanie przypomnieć sobie gdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Czyli zafundowałeś mi najlepszy seks pod słońcem, albo może lepiej pod księżycem, wypiłeś moją krew i co dalej.... stanę się taki jak ty, czy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie słowo zawisło w powietrzu, gdyż Aki przypomniał sobie roześmianą twarz Isshiego, której już nigdy nie zobaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wampir zmierzył go wzrokiem i zapytał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A chciałbyś....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A mam jakiś wybór prócz śmierci....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wampir roześmiał się, a jego czarne oczy błyszczały milionem gwiazd.&lt;br /&gt;Miał taki cudny uśmiech - pomyślał Aki, aby w tym samym momencie skarcić się za tą myśl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już jesteśmy przy poważnych tematach to pozwól, że się przedstawię....&lt;br /&gt;Hiroki, perkusista D.&lt;br /&gt;Przy tym wykonał ukłon w stronę Akiyi, co zakładając fakt iż siedział po turecku na łóżku wyszło co najmniej zabawnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiedziałem, że skądś cię znam, nie mogłem jedynie skojarzyć....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie Hiroki stwierdził, że za dużo już tego gadania i namiętnie pocałował go w usta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kilka godzin później&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akiego obudził promień słońca łaskoczący go w twarzy. Zerwał się nie do końca wiedząc co się dzieje. Spojrzał na słońce, którego promienie przedzierały się przez na wpół zasłonięte żaluzje.&lt;br /&gt;Rozejrzał się dookoła, obejrzał ręce, podszedł do lustra, obejrzał szyję. Nic żadnych śladów....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem - pomyślał Aki&lt;br /&gt;Czy to był tylko jeden z tych pijackich snów, czy to co pamięta wydarzyło się naprawdę.&lt;br /&gt;Miał mętlik w głowie i ogromnego kaca...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zadumy wyrwał go dźwięk telefonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cześć, właśnie się dowiedziałem o Isshim, trzymasz się jakoś - głos Tory po drugiej stronie słuchawki wydawał się  bardzo zmartwiony.&lt;br /&gt;- Ugadałem z chłopakami i będę dziś w domu, zamówimy jakieś żarcie na wynos i pomęczymy jakąś grę. Co ty na to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Byłoby wprost cudownie - odpowiedział Aki nie do końca wiedząc co ma ze sobą zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak głos ukochanego był tym co stopniowo przywracał go do rzeczywistości i to było właściwie najważniejsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-8293676170218660236?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/8293676170218660236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/czerwone-wini-czerwone-roze-czerwona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8293676170218660236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8293676170218660236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/09/czerwone-wini-czerwone-roze-czerwona.html' title='Czerwone wino, czerwone róże, czerwona....'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-4135674482904091779</id><published>2011-07-24T17:57:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:15:40.403+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DIR EN GREY'/><title type='text'>MOON  LIGHT</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Gdy tak stałeś przy oknie, całkiem nagi w blasku księżyca, który zdawał się otulać twoje drobne ciało niczym kokon, pomyślałem, że wyglądasz zjawiskowo.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Stałeś patrząc na księżyc, a ja leżąc patrzyłem na ciebie. Na twoje zjawiskowo piękne ciało, jasne włosy opadające na kark i zastanawiałem się jakim cudem już tak długo dane mi jest podziwiać ten widok. Mieć ciebie na te kilka chwil jakie menadżerowie dość niechętnie zdają się nam wydzielać.  &lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jedno jest pewne uwielbiałem na ciebie patrzeć i choć często zastanawiałem się czy zdajesz sobie sprawę z tego jaki jesteś wtedy piękny i jak wręcz magiczny czar roztacza wokół ciebie światło księżyca. Nigdy o to nie pytałem.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Podchodziłem tylko i wtulając ci się w plecy okrywałem nas kocem. Ty jakby wyrwany     z głębokiego snu wzdrygałeś się, nie do końca świadomie mówiąc: - Totchi, i wtulając się we mnie jeszcze mocniej.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Czasami przychodziło mi do głowy jakby wyglądała sesja: Shinya otulony jedynie światłem księżyca. Choć może i lepiej, że takiej nie ma, jest tylko ten nasz mały rytuał, ty, ja i księżyc, gdzieś tam daleko w górze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-4135674482904091779?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/4135674482904091779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/07/moon-light.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4135674482904091779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4135674482904091779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/07/moon-light.html' title='MOON  LIGHT'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-4916296023273698946</id><published>2011-05-05T22:42:00.005+02:00</published><updated>2011-10-19T21:42:24.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ViViD'/><title type='text'>PRECIOUS</title><content type='html'>Siedzisz przed lustrem, cierpliwie próbując zmusić niesforny kosmyk blond włosów do uległości. W końcu poddajesz się i wołasz fryzjerkę, która natychmiast podbiega z grzebieniem i lakierem. Problem niesfornego kosmyka zostaje zażegnany, a ty uśmiechasz się tym swoim słodkim, ślicznym uśmiechem. Za chwilę mamy sesję fotograficzną, więc musisz wyglądać idealnie. Jak każdy z nas. &lt;br /&gt;Siedzę tuż obok, czując twój zapach i nie mogąc oderwać oczu od twych nagich ud. W końcu dotykam ich opuszkami palców. Odwracasz się do mnie i grozisz mi palcem. Potem pochylasz się i delikatnie całujesz mnie, starając się nie rozmazać szminki. A ja chciałbym być teraz w zupełnie innym miejscu, tylko z tobą.&lt;br /&gt;- Pobudka, Ryoga! Czas do pracy – mówisz i ciągniesz mnie za rękę. Tak, najpierw praca. Jak zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczór. Siedzisz naprzeciwko mnie.&lt;br /&gt;- Ryoga, jeszcze ciasteczko – mówisz, podając mi talerzyk z kawałkiem ciasta. Dlaczego się uparłeś, że koniecznie muszę przytyć? Przecież nie jestem szczuplejszy od ciebie. A przynajmniej nie tak bardzo. Ale ty się zawziąłeś i teraz co chwilę podtykasz mi coś do jedzenia. Biorę więc talerzyk i posłusznie zjadam ciasto. &lt;br /&gt;- Teraz soczek.&lt;br /&gt;Gdybym cię tak nie kochał, zrobiłbym ci coś przykrego.&lt;br /&gt;- A teraz idę zapalić i nic na o nie poradzisz – mówię, patrząc na ciebie wyzywająco, ciekaw, co teraz wymyślisz.&lt;br /&gt;- Nie, kochanie, żadnego palenia. Od tego nie przytyjesz.&lt;br /&gt;- Ale Reno! - próbuję protestować, wiedząc, że kompletnie nie ma to sensu.&lt;br /&gt;- Chodź, postaram się, abyś zapomniał o paleniu.&lt;br /&gt;Z uśmiechem idę za tobą do sypialni. &lt;br /&gt;Miałeś rację, zapomniałem nie tylko o paleniu, ale i o całej reszcie świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle obudziłem się wcześniej od ciebie. Zgodnie z naszą niepisaną umową powinienem wstać i zrobić kawę. I śniadanie. Ale ja nie mogę przestać na ciebie patrzeć. Na twoją śliczną twarz. Mój skarbie... Nagle w głowie zaczyna mi się rodzić melodia. Coraz wyraźniejsza.&lt;br /&gt;Wstaję więc szybko, naciągam spodnie i biegnę do drugiego pokoju po gitarę i notes. Próbuję ją zagrać, a potem zapisać. Mijają minuty, godziny, a ja wciąż siedzę nad piosenką, dopracowując każdy jej szczegół. Ty, niczym dobry duch, krążysz wokół mnie, próbując odgadnąć, czego mi potrzeba. Przyniosłeś mi koszulkę, żebym nie siedział tu tak półnago. Podsuwasz kawę, herbatę i coś do jedzenia. Dobrze wiesz, jak to jest. &lt;br /&gt;Wreszcie piosenka jest skończona, dokładnie spisana i dopracowana. Patrzę chwilę na kartkę, a później na samej górze dopisuję tytuł: PRECIOUS. Wiem, że Shin nie lubi, jak nadajemy tytuły piosenkom. Mówi, że go to ogranicza przy pisaniu tekstu. Ale ja po prostu nie mogę się powstrzymać. Najwyżej powiem mu, że może go zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka się spodobała chłopakom. A Shin nie zmienił tytułu. Stwierdził, że pasuje i dopisał bardzo ładny tekst. A potem wszyscy zgodnie orzekli, że nadaje się na nowy singiel. Świetnie! Nie wiem tylko, czy cieszę się z tego dlatego, że wybrali moją piosenkę, czy dlatego, że napisałem ją dla ciebie.&lt;br /&gt;- A tak właściwie, dlaczego PRECIOUS? - pytasz, patrząc na mnie i uśmiechając się lekko.&lt;br /&gt;- Bo jesteś moim skarbem – odpowiadam bez zastanowienia.&lt;br /&gt;Słychać głośny plask, kiedy uderzam się ręką w czoło. Zaczynam nerwowo chichotać. Nawet mnie się zrobiło mdło, tyle słodyczy było w tym zdaniu. Patrzysz na mnie przez chwilę, a potem przytulasz mnie i mówisz:&lt;br /&gt;- Ależ głuptasie, lubię sposób w jaki mnie kochasz.&lt;br /&gt;- A ja lubię tak cię kochać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-4916296023273698946?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/4916296023273698946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/05/precious.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4916296023273698946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4916296023273698946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/05/precious.html' title='PRECIOUS'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-4054862491003755829</id><published>2011-04-30T18:02:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:19:22.327+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D&apos;espairsRay'/><title type='text'>Naszyjnik II</title><content type='html'>Nie miałem nawet najmniejszego zamiaru słuchać kolejnej wskazówki, miałem serdecznie dość tej zabawy, ktokolwiek ją wymyślił, niech się......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;****&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżałem na łóżku bawiąc się wilczym wisiorkiem, gdy ktoś zapukał do drzwi.&lt;br /&gt;Nie żebym nie był ciekawy, co (albo raczej kto) kryje się za tą dziwną sprawą, jednak byłem po prostu znudzony. Znudzony bardziej niż można opisać to słowami. Zmęczony powtarzalnością każdego kolejnego dnia, znudzony swoim życiem i wszystkim dookoła. Może po prostu potrzebowałem wakacji, sam nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natrętnej istocie demolującej drzwi mojego pokoju chyba znudziło się walenie w nie i sobie poszła, gdyż nastąpiła bloga cisza. Dokładnie to czego w tej chwili potrzeba mi było najbardziej, ciszy, spokoju i samotności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy naprawdę nie można.... odbierając komórkę miałem wrażenie, że kimkolwiek jest ta osoba, zginie w dość mocno brutalny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czy mógłbyś tak łaskawie przestać udawać, że cie nie ma i otworzyć te cholerne drzwi - zabrzmiało po drugiej stronie komórki - ręką mnie boli teraz przez ciebie, idioto jeden.&lt;br /&gt;- Masz pięć minut, by otworzyć te drzwi, czekam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tak rozwścieczyło Zero, nie miałem pojęcia, jednak perspektywa wyważonych drzwi&lt;br /&gt;i tym samym nocy w przeciągu zupełnie mi się nie uśmiechała, więc podszedłem do drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugiej stronie stało coś co kiedyś było ich basistą i nawet głos miało taki sam.  Było jednak mokre, mocno potargane i... z mordem w tych jakby nie było pięknych  oczach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już doprowadziło się do stanu używalności w mojej łazience, dlaczego właśnie w mojej skoro&lt;br /&gt;u siebie miał dokładnie taka samą wolałem nie wnikać. Pomimo całego znudzenia i marudzenia chciałem jeszcze trochę pożyć. Czekałem więc co wydarzy się dalej... Spokojny wieczór diabli wzięli, a szczególnie jeden marnujący wodę w mojej łazience.&lt;br /&gt;ILE czasu można stać pod prysznicem...  no ludzie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiec gdy już przypominał dawnego siebie z drugim piwem w dłoni stwierdził, że to było bardzo niedobrze z mojej strony, iż nie zjawiłem się na umówione spotkanie w barze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawianie się, o co mogłoby mu chodzić, nie było na mój dzisiejszy nastrój, więc jak tylko mogłem naj delikatniej powiedziałem, co myślę o całej tej sytuacji. Grze, w którą oni grali jak widać z ogromną przyjemnością, niestety przepraszam, ja nie, znudziła mi się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On jednak jakby w ogóle nie słyszał tego, co mówię, spokojnie kończył trzecie piwo.&lt;br /&gt;Potem wstał i zrobił coś czego kompletnie się nie spodziewałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czekałem tam na ciebie jak głupi, pomimo tego, że padał deszcz, że zrobiło się naprawdę zimno, a wokół zbierało się coraz więcej  fangirli - niemal wykrzyczał Zero&lt;br /&gt;- Czekałem aż mości znudzony życiem księżniczek łaskawie przyjdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzyłem oniemiały na chodzącego po pokoju Zero, nie za bardzo wiedząc gdzie się schować przed błyskawicami, które rzucały jego oczy.&lt;br /&gt;Zdecydowałem się jednak na coś z goła innego, wybierając chwilę względnego spokoju i bezruchu przyjaciela zapatrzonego w tej chwili w jakiś bliżej nie określony punkt za oknem.&lt;br /&gt;Podchodząc do niego zacząłem....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiesz, nie za bardzo rozumiem dlaczego miałbyś na mnie czekać i po co - zacząłem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On jednak jakby tylko na to czekał i szybkim ruchem przygwoździł mnie do ściany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A to rozumiesz - powiedział z chytrym uśmiechem, gdy już oderwał się od moich ust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czym jak gdyby nigdy nic wyszedł. Dobrze przynajmniej , że nie trzasnął drzwiami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-4054862491003755829?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/4054862491003755829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/naszyjnik-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4054862491003755829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4054862491003755829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/naszyjnik-ii.html' title='Naszyjnik II'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-52990246368011921</id><published>2011-04-13T18:27:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:19:47.759+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kagrra'/><title type='text'>Kurtka epilog (tylko dla dorosłych)</title><content type='html'>Izumi wszedł do domu i poczuł dobiegający z kuchni smakowity zapach. Od razu odczuł pewien niepokój. Shin nie gotuje! Gotowanie należało zawsze do Izumiego. Wszyscy wiedzieli, że z całej Kagrry, tylko on umiał gotować. Czym prędzej poszedł do kuchni sprawdzić, co się dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Widok, jaki zastał, wprawił go w kompletne oszołomienie. Na elegancko nakrytym stole ustawione były jego ulubione potrawy. Po kuchni krzątał się Shin ubrany w gustowny fartuszek. Tylko w fartuszek! &lt;br /&gt;- Hashidani, co ty robisz?&lt;br /&gt;- Kolację. A co? Nie widać?&lt;br /&gt;- Ale ty nie umiesz gotować. I ten strój...&lt;br /&gt;- Bez obaw, Izumida. Zamówiłem wszystko w naszej ulubionej knajpce.&lt;br /&gt;Shin uśmiechnął się zalotnie i podszedł do Izumiego.&lt;br /&gt;- A poza tym - wyszeptał mu do ucha - kto powiedział, że na codzień jestem tym skromnym, onieśmielonym Shinem, którego wszyscy znają z "Kagrra, no su"?&lt;br /&gt;- Ale, ale...&lt;br /&gt;Izumiemu zabrakło słów na widok zgrabnych pośladków Shina, nad którymi widniała starannie zawiązana wstążeczka fartuszka. Ledwie mógł myśleć, a co dopiero jeść!&lt;br /&gt;- Izumi, bez ociągania. Siadaj i jedz.&lt;br /&gt;Izumi odetchnął głęboko, posłusznie usiadł przy stole i wziął pałeczki. Nie było sensu się sprzeciwiać. Miał wrażenie, że nigdy żadna kolacja mu tak nie smakowała. Był również pewien, że żadna mu się tak nie dłużyła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-52990246368011921?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/52990246368011921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-epilog-tylko-dla-dorosych.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/52990246368011921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/52990246368011921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-epilog-tylko-dla-dorosych.html' title='Kurtka epilog (tylko dla dorosłych)'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2466925246124616867</id><published>2011-04-12T23:11:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:20:13.366+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kagrra'/><title type='text'>Kurtka cz.3</title><content type='html'>Izumi wyszedł na dwupoziomowy taras hotelu, aby odetchnąć przez chwilę świeżym powietrzem. Sam stał na niższym poziomie tarasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Po jego prawej stronie znajdował się wyższy poziom, z którego dobiegały przyciszone głosy reszty zespołu. Koniec trasy. Koniec podróży. Nareszcie można wrócić do domu i zająć się własnymi sprawami. Jego "własne sprawy" ograniczały się do osoby pewnego drobnego gitarzysty...&lt;br /&gt;Zimny wiatr owiał mu twarz, rozwiał czarne włosy, ochłodził rozgrzane policzki. Shin... Jego marzenie. Gdy wrócą do domu, musi z nim porozmawiać. Po prostu mu powie. Najwyżej dostanie kosza. Będzie bolało. Bardzo. Ale lepsze to, niż ta ciągła niepewność. Tylko trzeba zdobyć się na odwagę.&lt;br /&gt;- Znowu nie wziąłeś kurtki - usłyszał głos za sobą. Shin wprawnym ruchem zarzucił mu kurtkę na ramiona. Izumi odwrócił się, chcąc podziękować, lecz gitarzysta nie dał mu dojść do słowa.&lt;br /&gt;- Zmarzniesz i się przeziębisz. A ja będę musiał się tobą opiekować.&lt;br /&gt;- Ale dlaczego ty? - wtrącił Izumi.&lt;br /&gt;- A kto? Akiya zaraz po powrocie do domu pakuje się i wyjeżdża gdzieś z Torą, bo Alisu też ma teraz kilka wolnych dni. Isshi i Nao też wyjeżdżają, bo obaj jednogłośnie stwierdzili, że nie chce im się siedzieć w Tokio. No i kto zostaje? Ja! Ja nie mówię, że mam coś przeciwko opiekowaniu się tobą albo przebywaniu w twoim towarzystwie, ale może akurat wolałbym, żebyś był zdrowy.&lt;br /&gt;Shin zakończył swój wywód i westchnął głęboko.&lt;br /&gt;- Nie masz? - zapytał cicho Izumi.&lt;br /&gt;- Nie, nie mam. Nawet jestem bardzo za. Izumi, czy ty nic nie rozumiesz?&lt;br /&gt;Izumi spojrzał na Shina z uwagą. Na jasne włosy rozwiewane kolejnymi zimnymi podmuchami, ciemne głębokie oczy, drobne usta. Myśli galopowały mu w głowie, ale nie chciały ułożyć się w logiczną całość.&lt;br /&gt;Shin znowu westchnął głęboko, po czym ostrożnie ujął w dłonie twarz Izumiego i delikatnie go pocałował. Perkusista poczuł gwałtowny zawrót głowy i pobłogosławił barierkę za swoimi plecami, o którą mógł się oprzeć. Potem mocno objął Shina, jakby bojąc się, że ten mu ucieknie. Całowali się długo, namiętnie, zapominając, że wokół nich jest świat i inni ludzie. W końcu odsunęli się od siebie uśmiechnięci, zdyszani i zadowoleni. To było takie proste!&lt;br /&gt;Wtem usłyszeli dobiegające z góry brawa. Obaj spojrzeli w ich kierunku. Na górnym tarasie, wsparci o barierkę, stali uśmiechnięci pozostali muzycy Kagrry,.&lt;br /&gt;- Nareszcie - zawołał Akiya.&lt;br /&gt;- Byliście już naprawdę nieznośni - stwierdził Nao.&lt;br /&gt;- Aż chcieliśmy wam pomóc - dorzucił Isshi.&lt;br /&gt;Izumi pokazał im język, złapał za rękę tradycyjnie speszonego Shina i podążył w stronę drzwi hotelu. Czas zająć się "swoimi sprawami"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2466925246124616867?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2466925246124616867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-cz3.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2466925246124616867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2466925246124616867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-cz3.html' title='Kurtka cz.3'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-7851717850421345890</id><published>2011-04-09T14:57:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:20:41.695+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kagrra'/><title type='text'>Kurtka cz.2</title><content type='html'>"Muszę z kimś pogadać" - myślał Izumi, siedząc w hotelowym pokoju po koncercie. " Tylko z kim? Isshi i Nao pewnie zajęli się sobą nawzajem. A do Shina przecież nie pójdę. Akiya!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Wyjął z lodówki czteropak piwa i podążył do pokoju gitarzysty. Zapukał. Po chwili w drzwiach pokazał się kompletnie zaskoczony Akiya.&lt;br /&gt;- Co się stało?&lt;br /&gt;- Muszę pogadać - odpowiedział Izumi i pomachał trzymanym w ręku piwem. - Koniecznie.&lt;br /&gt;- Wejdź. Ale wiesz... Obiecałem zadzwonić - Akiya wskazał na trzymany w ręku telefon.&lt;br /&gt;Usiedli w fotelach, otworzyli piwo, ale Izumi wciąż nie mógł jakoś zacząć rozmowy. Akiya jednak go nie poganiał. Obiecał Torze zadzwonić o 22.00, a do tej godziny brakowało jeszcze prawie czterdzieści minut, więc miał czas. Po chwili oczekiwania spojrzał wymownie na lidera.&lt;br /&gt;- No bo ja go kocham, Aki - Izumi odezwał się w końcu przy drugim piwie.&lt;br /&gt;- No to mu o tym powiedz - odparł krótko Akiya.&lt;br /&gt;- Tak, myślisz, że to takie proste. Ty na pewno od razu pobiegłeś do Tory, gdy się tylko zorientowałeś, co do niego czujesz - prychnął Izumi.&lt;br /&gt;- No powiedzmy nie od razu - uśmiechnął się gitarzysta. - Powiedzmy nawet, że bardzo nie od razu.&lt;br /&gt;- No właśnie. To sam wiesz, że to nie takie proste.&lt;br /&gt;- Ale ty znasz Shina już pewnie z dziesięć lat! A on na pewno jest sam. Chyba się zorientujesz, czy masz jakieś szanse.&lt;br /&gt;- Ha! Ha! Sam spróbuj zgadnąć, co się kryje za jego śmiechem spłoszonej pensjonarki.&lt;br /&gt;Izumi zamyślił się. Jedno było pewne: coś musiał zrobić. Nie mogła się powtórzyć sytuacja z dzisiejszego koncertu. Starał się, jak mógł, żeby nie patrzeć w stronę Shina, ale w pewnym momencie nie wytrzymał. Znowu się zapatrzył i... zgubił rytm. Tak, zdecydowanie musiał coś zrobić. Taka sytuacja była niedopuszczalna.&lt;br /&gt;- I co zrobisz?&lt;br /&gt;- Na razie pewnie nic. Trasa raczej nie sprzyja jakimś romantycznym wyznaniom. Może coś wymyślę, jak wrócimy do domu. Albo zdam się na los.&lt;br /&gt;- A możesz zdawać się na los gdzieś indziej - zapytał Akiya wymownie patrząc na trzymaną wciąż w ręku komórkę. - Wiesz, teraz to już muszę zadzwonić.&lt;br /&gt;- No tak, Tora czeka na telefon. Idę się porozczulać nad sobą do swojego pokoju.&lt;br /&gt;- Nie rozczulaj się. Powiedz mu - krzyknął Akiya za wychodzącym Izumim.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-7851717850421345890?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/7851717850421345890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-cz2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/7851717850421345890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/7851717850421345890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-cz2.html' title='Kurtka cz.2'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2013167857840372047</id><published>2011-04-08T16:28:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:22:07.030+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kagrra'/><title type='text'>Kurtka cz.1</title><content type='html'>Próba trwała już od jakiegoś czasu, a on siedział za perkusją, wybijając dobrze znany rytm. Przenosił wzrok kolejno z jednego muzyka na drugiego, obserwując okiem lidera, czy wszystko jest w porządku. Akiya o dziecięcej, pyzatej buzi, grał jak zwykle doskonale, całkowicie skupiony na gitarze. Isshi coraz lepiej panował nad swoim niezwykłym głosem i naprawdę nie było się do czego przyczepić. Nao, pochłonięty grą na basie, robił swoje pocieszne miny. W końcu odważył się spojrzeć na drugiego gitarzystę. Shin akurat grał solówkę na koto. Jego drobne palce błądziły po strunach instrumentu, aż w końcu oderwały się od nich i przeniosły na gitarę. Izumi patrzył na nie, widząc wszystko jakby w zwolnionym tempie. Nagle zakręciło mu się w głowie, pałeczki wypadły z rąk, a on siedział z trudem łapiąc oddech. Coś było w dłoniach Shina, co przyprawiało go o zawrót głowy. Coś było w całym Shinie, co sprawiało, że świat przestawał się liczyć, a Izumiemu brakowało tchu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta zespołu zdumiona rzuciła się w jego stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Izumi! Izumi! Co się stało? Wszystko w porządku? - słyszał głosy wokół, lecz przestał je rozróżniać. W końcu uspokoił się trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak, w porządku. Muszę trochę odpocząć. Wyjdę na chwilę na dwór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszedł przed salę. Chłodny wiatr owiał mu twarz i poczuł się trochę lepiej. Jak mógł stracić nad sobą kontrolę? Jak mógł się aż tak zapomnieć? I to przy wszystkich! W trakcie próby!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie wziąłeś kurtki. Zmarzniesz - usłyszał głos za sobą, głos, który tak dobrze znał. Drobne dłonie zarzuciły mu kurtkę na ramiona. Obejrzał się i zobaczył troskę w oczach Shina. Uśmiechnął się do niego, lecz gitarzysta tylko wzdrygnął się, owiany kolejnym zimnym podmuchem i zniknął z powrotem w budynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dziękuję, Żabko - wyszeptał cicho Izumi. Zrobiło mu się bardzo ciepło i to nie tylko z powodu kurtki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2013167857840372047?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2013167857840372047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2013167857840372047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2013167857840372047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/04/kurtka-cz1.html' title='Kurtka cz.1'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-4437085330861670694</id><published>2011-03-30T21:57:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:22:57.750+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Akiya'/><title type='text'>Grudniowa malwa</title><content type='html'>Siedział zamyślony na kanapie w garderobie. Niby obserwował innych muzyków i ludzi z ekipy kręcących się wokół, ale chwilami odpływał myślami gdzieś daleko stąd. Wspólna trasa całego PSC, kilkanaście dni razem. W sumie zapowiadało się całkiem ciekawie. Rozejrzał się uważniej dookoła. Inni rozmawiali o czymś zawzięcie, przekomarzali się lub wygłupiali. Saga po raz kolejny demonstrujący swój piękny brzuch, Yasuno z nieodłącznym telefonem, którym robił zdjęcia wszystkiemu i wszystkim i Tora... Całkiem przystojny ten Tora. Że też wcześniej tego nie zauważył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Nagle ktoś usiadł obok niego. Odwrócił się w tamtą stronę i spojrzał prosto w ciemne oczy Aoiego. "Też przystojny" - przemknęło mu przez myśl. Potrząsnął lekko głową. Ma zamiar wypatrzeć wszystkich przystojniaków w PSC czy jak?&lt;br /&gt;- Hej, Akiya! Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie?&lt;br /&gt;- Jasne. Uśmiech. Błysk flesza. Aoi zerwał się i pobiegł sfotografować się z kimś innym.&lt;br /&gt;" Przystojny i seksowny" - pomyślał Akiya patrząc za oddalającym się gitarzystą Gazetto. Znowu potrząsnął głową. Samotność chyba pomału daje mu się we znaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;========&lt;br /&gt;Akiya leżał na łóżku w pokoju hotelowym. Nieco zmęczony nie tyle samym występem, co rozgardiaszem i zamieszaniem towarzyszącym całej imprezie.&lt;br /&gt;Z zamyślenia wyrwało go ciche pukanie do drzwi. Wstał niechętnie i poszedł otworzyć. W progu stał Aoi i uśmiechał się lekko. Wilgotne jeszcze po umyciu włosy opadały mu na twarz. Bez makijażu, w zwykłych dżinsach i koszulce, niedbale oparty o framugę, wyglądał seksownie jak nigdy.&lt;br /&gt;- Nie będę udawał. Dobrze wiesz, po co tu przyszedłem - odezwał się cichym, zmysłowym głosem. Akiya zawahał się przez chwilę. Tak, dobrze wiedział, po co Aoi tu przyszedł. I zdał sobie sprawę, jak bardzo tego chce. I potrzebuje.&lt;br /&gt;Otworzył szerzej drzwi wpuszczając starszego gitarzystę do środka. Aoi wszedł i zaczekał, aż Aki zamknie drzwi. Potem przyciągnął go do siebie i pocałował tak, jakby chciał mu pokazać, ile intensywnych wrażeń może dostarczyć jeden pocałunek. Następnie pchnął go na łóżko, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, kto będzie na górze. A Akiya, krzycząc później w poduszkę, zupełnie tego nie żałował.&lt;br /&gt;========== &lt;br /&gt;Obudziło go grudniowe słońce świecące mu prosto w twarz. Leżał przez chwilę spokojny i zrelaksowany, słuchając oddechu śpiącego obok niego Aoiego. W końcu sięgnął po telefon, żeby sprawdzić czas. Za pół godziny przewidziano śniadanie, później trzeba się spakować i jechać do następnego miasta. Donośne burczenie w brzuchu potwierdziło, że nie powinien rezygnować ze śniadania. Delikatnie trącił Aoiego w ramię.&lt;br /&gt;- Obudź się. Za pół godziny śniadanie. Aoi spojrzał na niego półprzytomnie, a następnie zerwał się z łóżka.&lt;br /&gt;- Wiesz, że nie wrócę - bardziej stwierdził niż zapytał, zakładając spodnie.&lt;br /&gt;- Wiem. Nie wracaj.&lt;br /&gt;Uśmiechnęli się do siebie i do wspomnienia minionej nocy. Tyle wystarczy. Tak było dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-4437085330861670694?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/4437085330861670694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/03/grudniowa-malwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4437085330861670694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4437085330861670694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/03/grudniowa-malwa.html' title='Grudniowa malwa'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-5683887484913757580</id><published>2011-03-29T18:43:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:23:35.345+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D'/><title type='text'>List którego nigdy nie przeczytasz</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: 78%; font-style: italic;"&gt;"I feel my heart is getting lost&lt;br /&gt;being myself is painful&lt;br /&gt;someone says you don't have a chance to&lt;br /&gt;restart the life that you never had&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Negative emotions attacked me&lt;br /&gt;especially like this lonely night&lt;br /&gt;silence is eating my brain&lt;br /&gt;shutting me down and I'm stuck again &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pay money To my Pain&lt;/span&gt; -&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Pictures"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; Właściwie to nie wiem kiedy to się zaczęło.... czy w momencie gdy przyłapałem cię jak rozbierasz go wzrokiem, czy może gdy na pytanie o lody odpowiedziałeś truskawkowe...... a przecież nigdy ich nie lubiłeś, twierdząc, że to lody dla dziewczyn&lt;br /&gt;i z pewną siebie dumą brałeś bakaliowe.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;Nim zdążyłem zauważyć odpłynąłeś gdzieś daleko ode mnie. To, co zawsze zbliżało nas do siebie, odpłynęło gdzieś razem z tobą, zostawiając mnie na pastwę smętnych myśli.&lt;br /&gt;Nie wiem, nie rozumiem, co tak właściwie się zmieniło.... błysk w twoich oczach.... mój dotyk na twej skórze, nie wywołuje już takiej reakcji jak kiedyś..... odpływasz myślami, a ja nie mogę ci już  towarzyszyć....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedząc w pustym pokoju staram się zebrać do kupy wszystkie chwile, prześledzić wszystkie momenty, gdy byliśmy razem...... jakby miało to jakieś znaczenie, teraz gdy wiem, że lada chwila możesz przyjść i stwierdzić, że nic już nas nie łączy...... tylko czy to przyniosłoby mi ulgę....&lt;br /&gt;Czy gdybym usłyszał te słowa wprost z twych ust, poczułbym się choć odrobinę lepiej.......&lt;br /&gt;Może lepiej jest jednak uczepić się tej jedynej nici, która została, a która mówi mi, że to tylko jakiś głupi sen, koszmar, śniący mi się na jawie.&lt;br /&gt;Ty się tylko ze mną droczysz prawda, a ja jak zwykle biorę wszystko nazbyt poważnie. Przynajmniej zawsze tak mówisz....... Ruiza, kochanie niczego nie zmienisz zamartwiając się na zapas.... odpuść i uśmiechasz się w tym swoim na wpół demonicznym stylu, całując mnie w czoło.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-5683887484913757580?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/5683887484913757580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/03/list-ktorego-nigdy-nie-przeczytasz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5683887484913757580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5683887484913757580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/03/list-ktorego-nigdy-nie-przeczytasz.html' title='List którego nigdy nie przeczytasz'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-252171797213852206</id><published>2011-03-16T19:53:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:24:33.207+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D&apos;espairsRay'/><title type='text'>Naszyjnik</title><content type='html'>To był całkowicie zwyczajny dzień. Nowe miasto, nowi ludzie, nowy klub, gdzie dziś wieczór mieli zagrać. Cóż normalność, dzień jak co dzień na trasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiedzie dostali paczkę z prezentami od fanów hymmmm, co tym razem pomyślał znudzony.&lt;br /&gt;Uwielbiał trasy, nowe miejsca, nowi ludzie wykrzykujący słowa ich piosenek. To było jego życie.&lt;br /&gt;Dziś jednak jakoś czuł się całkowicie znudzony.&lt;br /&gt;Patrzył beznamiętnie jak to Mr.T i Mr.Z  pokazują sobie rysunki które dostali. Taaaaa ich to cały czas bawi, dokładnie jak dzieci, którym podarowano nową zabawkę. Już miałem wychodzić gdy Mr. K zawołał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ej marudo coś dla ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie chciało mi się podchodzić i już otwierałem usta, aby skwitować &lt;br /&gt;to jakąś wiązanką, gdy nagle.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wilk....... nie możliwe......... przecież to musiało być drogie......&lt;br /&gt;- pokaż....... ehhh że to mi nikt nigdy nie przysłał takiego cacka....&lt;br /&gt;- a to co........&lt;br /&gt;- jakiś adres....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała trójka popatrzyła na siebie zdezorientowana.&lt;br /&gt;- więc co Mr. H mogę go sobie wziąć zapytał Mr. K&lt;br /&gt;- wiesz on jest naprawdę śliczny&lt;br /&gt;- to chyba kość słoniowa, jak sądzisz&lt;br /&gt;- wątpię, ale wygląda przepięknie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałem oniemiały nie mogąc wykonać najmniejszego ruchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pytanie czy pójdzie tam, nie miałem gotowej odpowiedzi.&lt;br /&gt;Jadąc taksówką nie myślałem jednak czy dobrze robię, &lt;br /&gt;czy może pakuje się w jakieś bagno.&lt;br /&gt;Jakbym jechał na randkę w ciemno. W sumie przecież to była &lt;br /&gt;randka w ciemno, adres i prezent od nieznajomej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodząc do klubu miałem jednak mieszane uczucia, &lt;br /&gt;czegoś nie do końca określonego, czegoś dziwnego, &lt;br /&gt;lecz bardzo intrygującego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tia ale jak ja poznam sprawcę całego tego zamieszania, w tym tłumie.&lt;br /&gt;Sala wypełniona była ludźmi to siedzącymi przy stoliku, to rozmawiającymi przy barze.&lt;br /&gt;Nie widząc lepszego rozwiązania zamówiłem piwo przy barze.&lt;br /&gt;Wtedy stało się coś dziwnego na skinięcie barmana podeszła do mnie dziewczyna pokazując gestem, że mam za nią pójść. Zaczynało robić się dziwnie, ale skoro już tak daleko wdepnąłem.... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy stoliku siedział mężczyzna i tym samym spełniały się moje najczarniejsze przypuszczenia, co do tego spotkania i autora przesyłki. Niestety nic z tego....... mężczyzna podał mi dość sporych rozmiarów &lt;br /&gt;kopertę i odszedł zostawiając mnie samego, w totalnym osłupieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałem osłupiały patrząc na pakunek, przez dobre kilka minut, &lt;br /&gt;kiedy w końcu zdecydowałem się go rozpakować...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W pokoju hotelowym&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie wierze, jechałeś przez pół miasta, &lt;br /&gt;tylko po to, żeby otrzymać kolejna zagadkę&lt;br /&gt;- Wiesz Zero nie musisz na mnie wrzeszczeć, co ja jestem&lt;br /&gt;- Dobra dobra chłopaki mamy mapę i przewodnik z zaznaczonymi stronami, &lt;br /&gt;skoro i tak jutro będziemy w Paryżu możemy się  przecież rozejrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostała trójka zamordowała Tsukase wzrokiem, &lt;br /&gt;po chwili stwierdzając, jak głęboko mają całą tą sytuację.&lt;br /&gt;﻿&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W turbusie  gdzieś na autostradzie miedzy jawą a snem do Hizumiego &lt;br /&gt;dotarło, jak duże prawdopodobieństwo jest, iż cała ta sytuacja została &lt;br /&gt;zaaranżowana przez któregoś z chłopaków, a co gorsza może i przez wszystkich. &lt;br /&gt;Nie wiedział tylko dlaczego mieliby robić mu coś takiego.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;............&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Paryżu stało się dokładnie tak samo. W zaznaczonym na mapie &lt;br /&gt;miejscu znaleźli nowa kopertę. &lt;br /&gt;Włochy....... ktoś idzie dokładnie ich trasą... &lt;br /&gt;tylko dlaczego.....&lt;br /&gt;Choć jak to później sam przyznałem zwiedzanie Luwru było fascynujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia już niczego nie oczekiwałem, poza wieczornym  koncertem &lt;br /&gt;i snem.&lt;br /&gt;Niestety w recepcji hotelu czekała na mnie niespodzianka..... &lt;br /&gt;kolejna koperta.....&lt;br /&gt;Tym razem nie było mapy, tylko zdjęcie z zapisaną na odwrocie godziną.﻿....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-252171797213852206?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/252171797213852206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/03/naszyjnik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/252171797213852206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/252171797213852206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/03/naszyjnik.html' title='Naszyjnik'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-5291266542393309599</id><published>2011-01-08T22:27:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:24:54.866+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nightmare'/><title type='text'>Ame</title><content type='html'>- Nudzi mi się - powiedział po raz kolejny Yomi, co wywołało pomruk niezadowolenia wśród innych członków Nightmare. Siedzieli wszyscy w mieszkaniu Hitsugiego i patrzyli na wciąż padający za oknem deszcz. Celem tego spotkania był wybór piosenek na nowy album i wymyślenie tytułu płyty, ale kompletnie nie mogli dojść do porozumienia.&lt;br /&gt;- Nudzi mi się - głos Yomiego ponownie przerwał ciszę.&lt;br /&gt;- Yomi, to ty nudzisz - odezwał się Sakito.&lt;br /&gt;- Może napisz jakiś tekst - zaproponował Ni~ya. - Przecież Sakito napisał ostatnio ze trzy piosenki.&lt;br /&gt;- Nie mogę - pożalił się wokalista. - Teksty też napisał.&lt;br /&gt;- Przecież mówiłeś, że ja piszę ładniejsze - zaoponował lider.&lt;br /&gt;- No tak...&lt;br /&gt;Na chwilę zapadła cisza. Po kilku minutach znowu dał się słyszeć Yomi.&lt;br /&gt;- Ale mi się nudzi!&lt;br /&gt;- Ja go zaraz walnę, bez względu na to, jak bardzo go lubię - zdenerwował się Ruka.&lt;br /&gt;- Spokojnie, Satoru - uspokoił go Sakito. - Chodźmy lepiej do domu.&lt;br /&gt;- Ale ja nie chcę - zaprotestował perkusista.&lt;br /&gt;- A czy ja ciebie pytam, czy ty chcesz?&lt;br /&gt;- Ale Takahiro!&lt;br /&gt;- Chodź, chodź - Sakito wstał i pociągnął go za rękaw.&lt;br /&gt;Gdy wyszli, Ni~ya rozejrzał się, jakby wyrwany z głębokiego snu.&lt;br /&gt;- To ja pójdę sprawdzić, czy Reita też się nudzi.&lt;br /&gt;Yomi i Hitsugi zostali sami.&lt;br /&gt;- Ikari, nudzi mi się.&lt;br /&gt;- Rozumiem, Jun, że mam coś poradzić na twoją nudę - odpowiedział Hitsugi z uśmiechem. - Tu czy w sypialni?&lt;br /&gt;Yomi uśmiechnął się, wstał i poszedł w stronę sypialni. Nuda i deszcz mają swoje zalety...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-5291266542393309599?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/5291266542393309599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/01/ame.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5291266542393309599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5291266542393309599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2011/01/ame.html' title='Ame'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-8048354344825205906</id><published>2010-06-15T17:12:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:26:19.425+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The GazettE'/><title type='text'>Miłość w kolorze malwy IV</title><content type='html'>Kai leżał w łóżku, usiłując zasnąć. Dochodziła już druga w nocy, a jego wysiłki wciąż nie przynosiły rezultatu. Wsłuchany w spokojny oddech Aoiego, niczym w muzykę, czekał na sen. W półmroku panującym w pokoju niewyraźnie widział sylwetkę śpiącego gitarzysty. Dostrzegał ciemne włosy rozsypane na poduszce, delikatny zarys ust, dłonie o smukłych palcach... Kai odetchnął głęboko. Aoi zawsze mu się podobał. Ale najpierw to on był w całkiem udanym związku, potem Aoi był z Uruhą, chociaż obaj temu przeczyli i twierdzili, że tak naprawdę nic ich nie łączy. A później jakoś nie mógł się zdecydować, żeby wyznać swoje uczucia. Tyle, że te uczucia stały się znacznie silniejsze i może należałoby w końcu coś z tym zrobić. A trzy dni we wspólnym pokoju stanowią do tego świetną okazję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Aoi poruszył się niespokojnie w swoim łóżku.&lt;br /&gt;- Uśmiechnij się dla mnie, Kai - wyszeptał przez sen. - Tylko dla mnie.&lt;br /&gt;Kai usiadł gwałtownie. Poczuł, że z wrażenia się poci, w uszach mu szumi, a w głowie kręci, jakby właśnie zszedł z karuzeli. " To nic nie znaczy " - powtarzał sobie w myślach. - " Tylko coś mu się śni. " Usiłował się uspokoić, stłumić nagle rozbudzone emocje, ale nie bardzo mu to wychodziło.&lt;br /&gt;- Uspokój się! To nic nie znaczy! - szeptał do siebie. - A jeśli nie? Jeśli jednak coś znaczy?&lt;br /&gt;Kai przez krótką chwilę wahał się, co ma zrobić. Wziąć zimny prysznic i uspokoić się, czy po prostu od razu, nie czekając rana, wyjaśnić sytuację. Przecież czekał już tak długo. Może właśnie nadszedł czas, aby zrobić krok naprzód. Tylko jak?&lt;br /&gt;Wstał z łóżka i przez chwilę stał niezdecydowany na środku pokoju. W końcu skierował się do łazienki. Czując na skórze strugi zimnej wody, zastanawiał się, czy naprawdę dorosły facet musi mieć takie problemy. Bo w końcu, co Aoi może mu zrobić? Najwyżej mu odmówi, ewentualnie da w twarz, a jak spokojnie o tym porozmawiają, to wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ale przynajmniej sytuacja będzie wyjaśniona.&lt;br /&gt;Kai zakręcił wodę i wyszedł spod prysznica. Sięgnął po ręcznik i zacząl się energicznie wycierać. " Tak, najwyższy czas na bardziej zdecydowane kroki " - powtarzał sobie. Pewnym krokiem wrócił do pokoju i skierował się prosto do łóżka Aoiego. Przez chwilę patrzył na śpiącego gitarzystę, po czym wśliznął się pod kołdrę obok niego.&lt;br /&gt;Aoi obudził się gwałtownie, czując dotyk chłodnego ciała. Otworzył oczy i zobaczył nad sobą uśmiechniętą twarz Kaiego. Przemknęła mu przez głowę myśl, że wcale się nie obudził, a to jest tylko piękny sen. Tymczasem Kai pochylił się i pocałował go. Aoiemu niemal zabrakło tchu z wrażenia, ale posłusznie rozchylił usta, pozwalając na pogłębienie pocałunku.&lt;br /&gt;- Trzeba mi było powiedzieć - powiedział Kai, kiedy w końcu przestali się całować. - Mogę się uśmiechać dla ciebie, kiedy tylko zechcesz.&lt;br /&gt;- Skąd wiesz?&lt;br /&gt;- Mówisz przez sen, kochanie.&lt;br /&gt;W tym momencie gitarzysta ucieszył się, że w pokoju panuje mrok i Kai nie widzi jego reakcji. Chociaż dla lidera widok jego zawstydzonego koi byłby pewnie słodki.&lt;br /&gt;- Ty też nic nie mówiłeś - bronił się Aoi.&lt;br /&gt;- No wiesz, myślałem, że w twoim guście jest bardziej ktoś taki, jak Uruha...&lt;br /&gt;- Och, daj spokój! To był tylko seks!&lt;br /&gt;- No właśnie - po raz kolejny Kai uśmiechnął się szeroko - Nie myśl, że w tym związku będziesz na górze.&lt;br /&gt;- Nawet mi to przez myśl nie przeszło - odpowiedział Aoi i przycisnął usta do zmysłowych warg swojego seme.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-8048354344825205906?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/8048354344825205906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/06/miosc-w-kolorze-malwy-iv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8048354344825205906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8048354344825205906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/06/miosc-w-kolorze-malwy-iv.html' title='Miłość w kolorze malwy IV'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2344556007241921058</id><published>2010-05-30T18:49:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:26:57.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The GazettE'/><title type='text'>Miłość w kolorze malwy III</title><content type='html'>Byli już w trasie od jakiegoś czasu. Kolejne miasto, kolejny występ, kolejny hotel... Wciąż bardzo lubili granie na żywo. Dawało ono muzykom dużo radości i satysfakcji. Powoli zaczynali jednak odczuwać znużenie. Przejazd, hotel, koncert, hotel, przejazd i tak w kółko.&lt;br /&gt;Zawitali właśnie do kolejnego miasta i chcieli jak najszybciej skryć się w swoich pokojach.W hotelu czekała jednak na nich przykra niespodzianka.Wszędzie panował ogólny chaos, a obsługa hotelowa biegała rozgorączkowana to tu, to tam. Natychmiast po ich wejściu managera odwołał kierownik hotelu i zaczął coś mu zawzięcie tłumaczyć, kłaniając się przy tym uniżenie. Manager słuchał go cierpliwie, starając się zachować spokój, lecz w jego oczach widać było troskę i gniew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;- Mamy problem - stwierdził wracając do muzyków. Pozostawiony kawałek dalej kierownik hotelu niecierpliwie przestępował z nogi na nogę.&lt;br /&gt;- Jaki? - zapytał Kai, któremu powoli udzielał się nastrój ogólnego podenerwowania.&lt;br /&gt;- Mieli tu jakąś awarię ogrzewania. Popękały rury i zalało połowę hotelu. Oczywiście mogą nas przenocować, ale dysponują tylko trzema dwuosobowymi pokojami na naszą szóstkę. Możemy również poszukać innego hotelu. Sami zdecydujcie.&lt;br /&gt;- Nam nie przeszkadza wspólny pokój - powiedział Ruki, rzucając znaczące spojrzenie na Uruhę. Jego oczy zabłysły niepokojącym blaskiem, po którym od razu można się było domyśleć, co zrobi swojemu pięknemu uke, gdy tylko znajdą się w pokoju. Gitarzysta odwzajemnił mu się rozmarzonym uśmiechem.&lt;br /&gt;- Ja mogę dzielić pokój choćby z tobą - stwierdził Reita klepiąc managera po ramieniu. - Tylko jak mi się będzie śnił Ni~ya, nie budź mnie pod żadnym pozorem.&lt;br /&gt;- A wy? Co wy na to? - manager zwrócił się do Aoiego i Kaiego, którzy dotąd się nie odzywali.&lt;br /&gt;- W porządku. Nie ma sprawy. - odparł lider z uśmiechem. Aoi tylko skinął głową. Wizja spędzenia najbliższych trzech dni z Kaim w jednym pokoju przyprawiała go o zawrót głowy.&lt;br /&gt;Odebrali klucze od kierownika hotelu i poszli do pokoi. Manager stwierdził, że przyjdzie do pokoju później, gdyż miał jeszcze kilka spraw do załatwienia. Aoi i Kai szybko zniknęli w swoim, jakby chcieli pierwsze chwile mieć już za sobą.&lt;br /&gt;- Może teraz się dogadają? - cicho zapytał Uruha.&lt;br /&gt;- Mam nadzieję, bo Aoi staje się nie do wytrzymania - odparł Ruki.&lt;br /&gt;- A jeśli Kai go nie zechce? - zmartwił się Reita.&lt;br /&gt;- Żartujesz! - parsknął wokalista. - Nie zauważyłeś? Kai wodzi za Aoim rozmarzonym spojrzeniem, odkąd się poznali. Chyba nawet on nie wie, czemu czegoś z tym nie zrobił.&lt;br /&gt;- No to chyba czas najwyższy - niemal krzyknął Reita. - A jak nie, to osobiście wrzucę ich do łóżka.&lt;br /&gt;Ruki i Uruha roześmiali się na te słowa i zniknęli w pokoju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2344556007241921058?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2344556007241921058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/05/miosc-w-kolorze-malwy-iii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2344556007241921058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2344556007241921058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/05/miosc-w-kolorze-malwy-iii.html' title='Miłość w kolorze malwy III'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-5612286175355660414</id><published>2010-05-22T22:35:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:27:29.018+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The GazettE'/><title type='text'>Miłość w kolorze malwy II</title><content type='html'>Siedzieli wszyscy, cały zespół wraz z managerem, w małej knajpce. Mieli do omówienia jeszcze kilka szczegółów dotyczących rozpoczynającej się za kilka dni trasy. Ktoś rzucił pomysł, aby zrobić to przy obiedzie i wszyscy na to chętnie przystali.&lt;br /&gt;Aoi siedział , słuchając w skupieniu słów managera i dorzucając od czasu do czasu swoje uwagi. Obserwował przy tym uważnie kolegów z zespołu. Wydawali się rozluźnieni i nieco rozleniwieni po zjedzonym posiłku. Ruki i Uruha starali się nie okazywać, jak bardzo woleliby być teraz sami w zupełnie innym miejscu. Reita od czasu do czasu dyskretnie spogłądał na zegarek. Nightmare wyjeżdża w trasę już jutro i basiści obu zespołów chcieliby zapewne spędzić ten wieczór razem.&lt;br /&gt;No i był jeszcze Kai... &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Jako lider starał się nad wszystkim panować, lecz czasami jego skupioną twarz ozdabiał uśmiech. Na ten widok Aoi czuł, jak serce mocno wali mu w piersi, a w głowie się kołuje. Gdyby tak kiedyś, choć jeden raz, Kai uśmiechnął się tak specjalnie dla niego. Lecz gitarzysta nie widział dla siebie nadziei. Bo coż... Z jednej strony Kai, energiczny, zorganizowany, zżyty z zespołem, z drugiej on, nieśmiały i trochę wyobcowany w tej grupie.&lt;br /&gt;Pozostawała mu tylko obserwacja. Patrzył więc na Kaiego, starając się nie robić tego zbyt nachalnie. Na ciemne oczy, zmysłowe usta rozciągające się co chwila w cudownym uśmiechu, szczupłe ciało i mięśnie rysujące się delikatnie pod skórą. W pewnym momencie Aoi poczuł, że na ten widok robi mu się gorąco, więc wyszedł do łazienki trochę ochłonąć.&lt;br /&gt;Pogrążony w rozmowie z managerem Kai nie zwrócił uwagi na wychodzącego Aoiego, lecz pozostali muzycy spojrzeli na siebie porozumiewająco. Szykuje się kolejna wielka miłość w zespole. Uruha odetchnął z ulgą. Wciąż czuł się trochę winny za odsunięcie się od Aoiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-5612286175355660414?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/5612286175355660414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/05/miosc-w-kolorze-malwy-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5612286175355660414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5612286175355660414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/05/miosc-w-kolorze-malwy-ii.html' title='Miłość w kolorze malwy II'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-8636235062824001723</id><published>2010-05-09T09:11:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:28:04.506+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The GazettE'/><title type='text'>Miłość w kolorze malwy I</title><content type='html'>Aoi szedł wolnym krokiem przez korytarz prowadzący do sali prób. Wokół panowała cisza. Lubił przychodzić na próby trochę wcześniej, gdy nikogo jeszcze nie było. Delektował się otaczającym go spokojem i samotnością. Wtedy właśnie przychodziły mu do głowy najlepsze pomysły.&lt;br /&gt;Zbliżył się do drzwi prowadzących do sali prób i usłyszał dobiegający zza nich głęboki jęk, wyrażający czystą rozkosz. Uruha... Aoi dobrze znał ten jęk. Słyszał go nieraz pod sobą , gdy jeszcze, będąc w trasie, dzielił pokój z drugim gitarzystą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Aoi uśmiechnął się i domknął drzwi. Odgłosy dobiegające z sali ucichły. Gitarzysta usiadł pod przeciwległą ścianą i zamyślił się. To były beztroskie czasy. Jechali w trasę, wtedy zwykle nie stać ich było na osobne pokoje, więc dzielił swój z Uruhą. Dobrze pamiętał pierwszy raz, kiedy jego przyjaciel wśliznął się mu do łóżka. Nie kochali się wtedy jeszcze, po prostu leżeli wtuleni w siebie. Zrobili to później. Wielokrotnie. Aoi poczuł lekkie podniecenie na wspomnienie o ich wspólnych nocach. Uru miał zwyczaj odwracania głowy i całowania go żarliwie tuż przed spełnieniem. Ciekawe, czy wciąż to robi? Potem zwykle leżeli przytuleni do siebie, ciesząc się swoją bliskością. Nie potrzebowali nic więcej, nie chcieli nic więcej. Aż po którymś urlopie Uruha wyznał Aoiemu, że odnalazł miłość swojego życia w drobnej osobie ich wokalisty.&lt;br /&gt;Aoi nie czuł żalu. Wiedział, że w końcu zatęsknią za uczuciem i za prawdziwym związkiem. Uruha pierwszy odnalazł miłość, a Aoi... A Aoi zapatrzył się na pewien cudowny uśmiech.&lt;br /&gt;- Dlaczego tu siedzisz? - Aoi drgnął na dźwięk głosu Reity.&lt;br /&gt;- Uruha i Ruki przyszli wcześniej i chyba się trochę zapomnieli.&lt;br /&gt;- Ach, no tak... To im się zdarza - stwierdził basista, siadając pod ścianą obok przyjaciela.&lt;br /&gt;- Wobec tego grzecznie poczekamy i nie będziemy im przeszkadzać. A swoją drogą, czy oni muszą to robić w każdym możliwym miejscu? My nie jesteśmy tacy.&lt;br /&gt;- Och, nie! Ty i Ni~ya jesteście bardzo opanowani - prychnął gitarzysta. - Ciekawe tylko, dlaczego przypomina mi się kilka sytuacji świadczących o czymś zupełnie innym?&lt;br /&gt;Reita zarumienił się lekko, lecz nie zdążył odpowiedzieć, gdyż w tym momencie drzwi do sali prób otworzyły się i ukazał się w nich Ruki.&lt;br /&gt;- Długo tu siedzicie? - zapytał kolegów siedzących pod ścianą.&lt;br /&gt;- Jakiś czas - odpowiedzieli zgodnie.&lt;br /&gt;- To może wejdźcie...&lt;br /&gt;Gdy tylko weszli do małej sali, dołączył do nich Kai i mogli rozpocząć próbę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-8636235062824001723?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/8636235062824001723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/05/miosc-w-kolorze-malwy-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8636235062824001723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8636235062824001723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2010/05/miosc-w-kolorze-malwy-i.html' title='Miłość w kolorze malwy I'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-3269481404702270623</id><published>2009-02-13T20:50:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:29:37.749+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Could you close the door II</title><content type='html'>A wszystko to zaczęło się w sumie tak niewinnie.... &lt;br /&gt;Nie miał gdzie mieszkać,&lt;br /&gt;a że u Shou i Miko jeden pokój był wolny więc stwierdzili &lt;br /&gt;iż przyda im się pomoc w płaceniu rachunków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Takim oto sposobem spokojne życie gitarzysty zmieniło się nie do poznania. Najbardziej jednak chyba zmienił się jego stosunek do wokalisty. &lt;br /&gt;Ilekroć się nad tym zastanawiał dochodził do wniosku, &lt;br /&gt;że to co czuje jest jedynie wdzięcznością, &lt;br /&gt;spowodowaną przygarnięciem pod dach wciąż nie radzącego sobie &lt;br /&gt;z życiem, choć lepiej by było powiedzieć kobietami, &lt;br /&gt;które co chwila tracił łącznie z miejscem do spania. &lt;br /&gt;Coś jednak jakiś cichutki głosik pytał się czy aby na pewno to tylko wdzięczność.... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz gdy zobaczył to nie był w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie. &lt;br /&gt;Szczególnie w momencie gdy przypomniał sobie co zobaczył oczami wyobraźni .... &lt;br /&gt;Nie był to Shou i Miko tylko on i królik.... &lt;br /&gt;Za każdym razem gdy o tym pomyślał przechodził go zimny dreszcz.....&lt;br /&gt;Starał sobie przypomnieć kiedy to się zaczęło. &lt;br /&gt;Od kiedy zaczął patrzeć na niego w ten sposób....&lt;br /&gt;Czy to było wtedy gdy nieświadomy że ktoś jest w łazience wszedł &lt;br /&gt;i zobaczył go pod prysznicem nago..... &lt;br /&gt;Czy też wtedy gdy pijany zasnął na jego ramieniu, &lt;br /&gt;a ten go nie odepchnął, stwierdzając po tym tylko &lt;br /&gt;– no wiesz tak słodko wyglądałeś, że nie miałem serca.... &lt;br /&gt;Gdyby mógł poszukać sobie nowego lokum wszystko rozmyło by się &lt;br /&gt;po kościach – taką przynajmniej miał nadzieję. &lt;br /&gt;Niestety nie byli jeszcze zbyt znanym zespołem dlatego też &lt;br /&gt;i nie zarabiali zbyt dużo, a co za tym idzie było ciężko.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Codzienność pomyślał młody gitarzysta, codzienność na pewno go uleczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety dzień za dniem mijały, zmieniały się kartki w kalendarzu, &lt;br /&gt;a on nie był w stanie zapomnieć.&lt;br /&gt;Chciał aby to właśnie jego połączenia nerwowe wariowały &lt;br /&gt;pod dotykiem króliczych palców. &lt;br /&gt;Aby to właśnie on......  &lt;br /&gt;był dla niego tą najważniejszą osobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie niczego nieświadoma nadeszła wiosna, &lt;br /&gt;zasypując wszystko płatkami sakury. &lt;br /&gt;Dobrze, że byli wtedy w trasie przynajmniej nie musi znów odpowiadać na te natrętne pytania o jego sprawy sercowe. &lt;br /&gt;No i patrzeć na tych wszystkich szczęśliwych, uśmiechniętych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszystko jednak było w porządku. Co raz to łapał siebie na tym, &lt;br /&gt;iż śledzi każdy ruch wokalisty, każdy jego gest, &lt;br /&gt;każde najmniejsze nawet drżenie jego mięśni.&lt;br /&gt;Było mu niedobrze, niedobrze od tego co czuł, &lt;br /&gt;niedobrze na samą myśl o tym, że ktoś mógłby zauważyć, &lt;br /&gt;że....... on mógłby zauważyć i wyśmiać go,&lt;br /&gt;tak zwyczajnie tym swoim rozbrajającym śmiechem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak to był akt desperacji, aby będąc całkowicie pijanym iść do jego pokoju, &lt;br /&gt;i co mu powie cześć zakochałem się w tobie, tylko proszę nie śmiej się. &lt;br /&gt;Na ucieczkę było już jednak za późno słyszał już kroki zbliżające się do drzwi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O Hiroto co ty.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynym co przyszło mu do głowy był pocałunek złożony na tych pięknych &lt;br /&gt;i delikatnych wargach.&lt;br /&gt;Jedynym co mu przyszło do głowy to wepchnąć się do jego pokoju &lt;br /&gt;i całować nie przestawać go całować. Najwyżej dostanę w twarz trudno....&lt;br /&gt;Stało się jednak coś zupełnie przeciwnego, coś czego budząc się rano &lt;br /&gt;w łóżku wokalisty nie do końca był w stanie zrozumieć.&lt;br /&gt;Obok leżał on oddychając miarowo spał tak słodko, &lt;br /&gt;że aż łza zakręciła się w oku młodemu gitarzyście.&lt;br /&gt;Tylko czemu każdy ruch sprawiał aż tak wielki ból. &lt;br /&gt;Jęknął próbując podnieść się z łóżka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ohayooooo &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłyszał za plecami. A gdy się odwrócił zobaczył uśmiechniętą twarz króliczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ale dlaczego, przecież....&lt;br /&gt;- no wiesz trudno było nie zauważyć jak na mnie patrzysz, a wczoraj, &lt;br /&gt;powiedzmy że nie byłem w stanie ci się oprzeć&lt;br /&gt;- ale przecież, nie rozumiem....&lt;br /&gt;- no dobra dawno temu stwierdziłem, że podobasz mi się, &lt;br /&gt;ale nie wiedziałam jak ci to powiedzieć,&lt;br /&gt;a potem poznałem Miko i tak jakoś wyszło, ale wczoraj.....&lt;br /&gt;- tzn że ty mnie.....&lt;br /&gt;- tak ty moje maleństwo...&lt;br /&gt;- a co z Miko &lt;br /&gt;- Jestem pewien, że zrozumie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tymi słowami obdarzył swoje maleństwo długim i czułym pocałunkiem wciągając pod kołdrę, aby co nie co, co jeszcze wytłumaczone należycie nie zostało, wytłumaczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-3269481404702270623?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/3269481404702270623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2009/02/could-you-close-door-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3269481404702270623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3269481404702270623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2009/02/could-you-close-door-ii.html' title='Could you close the door II'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-3243413002215139507</id><published>2009-01-11T13:11:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:30:00.525+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Could you close the door</title><content type='html'>Hiroto wrócił do mieszkania, które dzielił z Shou i jego dziewczyną nieco wcześniej niż zamierzał. Powiedźmy że nawet bardziej niż nieco, ale co miał zrobić jak kolejna z jego randek okazała się kompletną klapą. &lt;br /&gt;Był zły na siebie i na cały świat, a plątanie się po Tokyo w takim stanie&lt;br /&gt;nie było dobrym pomysłem. &lt;br /&gt;Oczywiście mógł iść do jakiego baru i po prostu się upić zabijając tym uczucie kompletnej katastrofy. Jednak i na to nie miał ochoty. &lt;br /&gt;Najlepiej jak zamknę się u siebie z tą która nigdy mnie nie oszukuje.&lt;br /&gt;- pomyślał kierując się w stronę mieszkania.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Przekręcając klucz w zamku zastanawiał się dlaczego tak w ogóle &lt;br /&gt;umawiał się z dziewczynami z fan clubu, przecież doskonale wiedział, &lt;br /&gt;że one lecą na niego jako na gitarzystę A9. &lt;br /&gt;Ehhh westchnął zrezygnowany pchając drzwi do mieszkania.  &lt;br /&gt;Czyżby był sam – ucieszył się w myślach Hiro i już miał iść do siebie &lt;br /&gt;po gitarę aby pobrzdąkać w salonie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie jakie wspólnie wynajmowali było dość obszerne. &lt;br /&gt;Składało się z dużego salonu i trzech mniejszych pokoi, &lt;br /&gt;które zajmowała ich trójka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szelest dobiegający z pokoju Shou uświadomił mu że chyba jednak nie był sam. &lt;br /&gt;Dopiero teraz uświadomił sobie że drzwi do pokoju wokalisty były jedynie przymknięte, pozostawiając dość duża szparę. &lt;br /&gt;Jednak to co zobaczył było dla niego szokiem. Shou i Miko leżeli spleceni &lt;br /&gt;ze sobą w miłosnym uścisku. Pomimo tego iż wiedział, że nie powinien, &lt;br /&gt;nie był w stanie oderwać od nich wzroku. Stał jak zahipnotyzowany przyglądając &lt;br /&gt;się temu co działo się w pokoju. Gdy już zdołał się otrząsnąć zamknął &lt;br /&gt;drzwi i rzucił się na kanapę w salonie. To co zobaczył wytrąciło go z i tak już rozchwianej nieudaną randką równowagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lodówka....zimne....piwo.... - przeleciało mu w tempie błyskawicy przez głowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miał jednak siły podnieś się aby po nie pójść.&lt;br /&gt;Siedział więc patrząc się w przestrzeń i nie do końca wiedząc co powinien &lt;br /&gt;z tym fantem zrobić. Najlepiej pewnie byłoby zapomnieć, &lt;br /&gt;tego jednak nie był w stanie zrobić, a przynajmniej nie w tej chwili. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O Hiro już wróciłeś,  co tak wcześnie – usłyszał nagle zza głowy głos Miko.    &lt;br /&gt;- A tak jakoś – odparł smutno gitarzysta &lt;br /&gt;- Oj czyżby naszemu maleństwu znów nie udała się randka – zaśmiał się gramolący się z pokoju królik &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwany maleństwem chłopak miał ochotę zapaść się pod ziemię i pozostać tam aż do końca swego nędznego jak mu się w tej chwili wydawało życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Och przestań, po prostu ma pecha i tyle, ale to wcale nie znaczy że musisz się zaraz z niego śmiać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak Miko zawsze stawała po jego stronie, była jak starsza siostra i w sumie nie sposób było jej nie lubić. Co do Shou czasami bardzo ale to bardzo go nie znosił, choć tak naprawdę to nie wiedział dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c.d.n&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-3243413002215139507?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/3243413002215139507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2009/01/could-you-close-door.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3243413002215139507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3243413002215139507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2009/01/could-you-close-door.html' title='Could you close the door'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-242076355048120517</id><published>2009-01-08T20:37:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:30:51.471+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Spełniony sen</title><content type='html'>To miał być kolejny zwykły wieczór. Kolejny raz w ramach treningu czy może lepiej zdobywania doświadczeń wybrałem się na koncert. Wiadomo najlepiej uczy się podglądając kolegów po fachu.&lt;br /&gt;Tym razem traf chciał że otrzymałem zupełnie za darmo bilet na koncert D'espairsRay, stosunek mam do nich raczej neutralny, ale czemu miałby się bilet zmarnować. &lt;br /&gt;Tak więc  niczego nie świadomy wlazłem w sam środek rozhisteryzowanych fanek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Pomimo tego że twórczość D'Ray była mi poniekąd znana to co zobaczyłem na scenie przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Jak ten facet się ruszał, coś po prostu niesamowitego, całe dwie godziny stałem jak zahipnotyzowany nie mogąc oderwać wzroku od tego co działo się na środku sceny. &lt;br /&gt;Jego ruchy były idealne, doskonale pasowały do każdego utworu, nie było w nich ani krzty przesady czy też niedosytu, były wprost idealne. A to jak panował nad głosem, do jakiego stanu doprowadzał publiczność (i to nie tylko te rozhisteryzowane fanki) wprost bajka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z koncertu wyszedłem oszołomiony, zaskoczony i pewien, że na pewno jeszcze kiedyś to powtórzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtórka przyszła wcześniej niż się tego spodziewałem i to w formie jakiej nigdy bym nie przypuszczał.&lt;br /&gt;Śniłem o tym jak w ciemnym pokoju jego dłonie delikatnie pieszczą moją klatkę piersiową, czułem to tak dokładnie jakby to w cale nie był sen. &lt;br /&gt;Każdy jego dotyk był jak porażenie prądem o bardzo wysokim napięciu. &lt;br /&gt;Obudziłem się zlany potem i zdezorientowany. &lt;br /&gt;Kochałem się z facetem jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. &lt;br /&gt;Ja który nigdy nie posądzałbym siebie o takie skłonności. &lt;br /&gt;Wiadomo robiłem to na scenie, ale przecież wszyscy wiedza że wtedy to jest całkowicie na pokaz i dla zabawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały następny dzień mieliśmy wolny więc mogłem jako tako dojść do siebie, &lt;br /&gt;a przynajmniej taki miałem zamiar. Niestety tak jak w ciągu dnia udawało mi się &lt;br /&gt;nie myśleć o tym, tak nocą ehhhh..... sen wrócił. Jego pocałunki były jak płynny ogień, a ja nawet nie miałem ochoty go odepchnąć. Zanurzyłem się więc znów w to morze rozkoszy jakie przynosił ze sobą do mojego wypełnionego pracą życia. &lt;br /&gt;Kolejna noc kolejny sen, doszło w końcu do tego że z niecierpliwością czekałem &lt;br /&gt;na noc, aby znów móc zasnąć w jego ramionach. Przestało mniej już znaczenie że jest facetem, przestało mieć również znaczenie to że wszystko działo się podczas snu, nigdy na jawie, nigdy w świetle dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopaki z zespołu od razu wywęszyli, że coś jest na rzeczy, choć z drugiej strony &lt;br /&gt;i ślepy by chyba to zauważył, gdyż podczas prób, sesji i wywiadów chodziłem jakbym był naćpany. Na wszystkie pytania odpowiadałem, że oczywiście wszystko jest w jak najlepszym porządku, a ja sam jestem tylko trochę niewyspany i mam pewną drobną rodzinną sprawę, ale nie chce o tym mówić. &lt;br /&gt;Piękne łgarstwo co nie, rodzinna sprawa, psia mać, ale przecież nie mogę im powiedzieć, że zakochałem się w facecie, a do tego w Hizumim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby zrozumieć ten dziwny stan w jakim trwałem od tamtego pamiętnego wieczoru zacząłem uważnie słuchać nagrań Hiza i spółki. Zastanawiając się co sprawiło, &lt;br /&gt;że podziałał na mnie w ten sposób. &lt;br /&gt;Czy to barwa głosu, a może ruchy jakie wykonywał na scenie. Nic jakby rzucił na mnie urok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nagrywanie płyty to nie przelewki, cały czas trzeba być maksymalnie skupionym, no i najlepiej jak jest się myślami w tym samym miejscu w którym przebywa ciało. Ja niestety zarówno z jednym jak i z drugim miałem wielki kłopot.  Postanowiłem więc wziąć byka za rogi; prawdę powiedziawszy to lepiej Hizumiego za te jego śliczne.... o ludzie..... , pracować trza a to co się ze mną działo nie było zdecydowanie normalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan był taki wejść za kulisy do garderoby chłopaków pogadać z nimi o zawodowych sprawach i tego typu duperelach, życzyć udanego koncertu i wrócić szczęśliwie do domu bez myśli typu...... nieważne jakich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i w sumie plan sam w sobie był całkiem niezły czemu więc nie wypalił. &lt;br /&gt;Od momentu wejścia do ich garderoby od razu widać było że coś jest ze mną nie do końca tak jak być powinno. Spocony jak szczur stałem tam siląc się na rzeczową rozmowę z kolegami po fachu, którzy tak nie do końca byli pewni po co w sumie przyszedłem. Na domiar złego na każde słowo, ruch, czy uśmiech wokalisty D'Ray przechodził mnie dreszcz jakbym miał bardzo wysoka gorączkę.&lt;br /&gt;A ta gorączka miała na imię.......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrezygnowany wróciłem do domu z  bogatym asortymentem najprzeróżniejszych trunków. &lt;br /&gt;Nie  przepadam za alkoholem dlatego miałem nadzieję szybko się upić, &lt;br /&gt;a potem zasnąć bez snów, a na pewno bez snów o nim, zapomniawszy przedtem o  katastrofie jaką spowodowałem.&lt;br /&gt;Niestety i ten plan nie chciał się powieść. &lt;br /&gt;Punkt 23 dzwonek do drzwi, kogo o tej godzinie diabli niosą myślę. Otwieram,&lt;br /&gt;a tam..... zmora moich ostatnich miesięcy we własnej osobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Mogę wejść – jeszcze pyta z tym swoim rozbrajającym uśmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co miałem zrobić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O impreza się szykuje, mam nadzieję że nie przeszkadzam&lt;br /&gt;- Nie po prostu miałem ochotę się porządnie urżnąć i tyle – odpowiedziałem &lt;br /&gt;nie za bardzo myśląc o tym co mówię.&lt;br /&gt;- Aha – odparła zmora z nutą politowanie w głosie&lt;br /&gt;- Wiesz Shou tam za kulisami byłeś jakiś taki dziwny więc postanowiłem  &lt;br /&gt;sprawdzić czy wszystko oki.&lt;br /&gt;- A adres, skąd miałeś mój adres.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to zmora podaje mi mój własny portfel mówiąc:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zgubiłeś &lt;br /&gt;- A aaa no w sumie ...... dzięki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo w sumie co miałem powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No to za dostarczenie zguby chyba należy mi się coś z tego co króliczku &lt;br /&gt;- powiedział wskazując na suto zastawiony stół.&lt;br /&gt;- Jasne częstuj się – odparłem zrezygnowany rzucając się na kanapę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hizu nalał sobie piwa i usadowił się wygodnie na stoliku wprost na przeciw mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I chyba nawet wiem co ci dolega kolego.  &lt;br /&gt;- Nie tego już było zdecydowanie za dużo – pomyślałem wstając&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem zamiar wyrzucić go z mieszkania, krzycząc przy tym że nie ma &lt;br /&gt;pojęcia o mnie a tym bardziej o moich problemach. &lt;br /&gt;I co z tego że był gościem. &lt;br /&gt;Niestety w momencie gdy miałam zacząć poczułem jego wspaniale ciepłą dłoń w swojej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pragniesz mnie prawda – wyszeptał mi wprost do ucha &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałem tam odrętwiały ze strachu, zrezygnowania, a może czegoś jeszcze innego. Kapnął się zdecydowanie zbyt szybko. Za szybko to działo się zdecydowanie za szybko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego oddech na moim karku był tak gorący, że miałem wrażenie &lt;br /&gt;że jeśli zaraz się nie odwrócę spali mi skórę na popiół. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Prawdę mówiąc ja pragnę ciebie jeszcze bardziej. Nigdy jednak &lt;br /&gt;nie odważyłbym się tu przyjść i powiedzieć ci tego. Aż do dziś byłem &lt;br /&gt;święcie przekonany że wolisz kobiety, aż do dziś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc to pocałował mnie tak delikatnie, tak czule, aż zakręciło mi się w głowie. Potem to już był tylko sen na jawie. Wszystko co do tej pory znałem i uważałem za swoje niezmienne przekonania przestało mieć jakiekolwiek znaczenie, spalone ogniem jego pocałunków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-242076355048120517?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/242076355048120517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2009/01/speniony-sen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/242076355048120517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/242076355048120517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2009/01/speniony-sen.html' title='Spełniony sen'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-8394674409878286506</id><published>2008-12-29T20:57:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:34:13.710+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Fukai no ai - epilog</title><content type='html'>Tora nieco zakłopotany odwrócił się od okna wychodzącego na taras. Saga do tej pory ściśle wtulony w Shou, uniósł się lekko i spojrzał na niego zdziwiony.&lt;br /&gt;-Co się stało, Tora?&lt;br /&gt;-Zdaje się, że Nao i Hiroto w końcu się dogadali. A właściwie jestem tego zupełnie pewien.&lt;br /&gt;-No coś ty? Na tarasie?&lt;br /&gt;Oczy Shou zrobiły się jeszcze większe niż zazwyczaj.&lt;br /&gt;- Dobrze, że nasz taras jest niewidoczny z zewnątrz...&lt;br /&gt;-Na tarasie? Ciekawe...&lt;br /&gt;Saga uśmiechnął się nieco lubieżnie.&lt;br /&gt;-Musimy kiedyś spróbować...&lt;br /&gt;-Jesteś niemożliwy!- udał oburzenie Shou.&lt;br /&gt;-Oczywiście, że jestem. Za to mnie kochasz.&lt;br /&gt;Saga zaśmiał się radośnie i pocałował namiętnie swoje blondwłose kochanie.&lt;br /&gt;-I może za kilka innych rzeczy też...-dodał po chwili namysłu.&lt;br /&gt;Tora popatrzył na nich z rozbawieniem.&lt;br /&gt;-Chyba zostawię was samych. I też pójdę się do kogoś przytulić.&lt;br /&gt;-Tora, pozdrów od nas Akiyę - zawołał za nim Shou.&lt;br /&gt;Tora uśmiechnął się i zamknął za sobą drzwi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-8394674409878286506?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/8394674409878286506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/12/fukai-no-ai-epilog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8394674409878286506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/8394674409878286506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/12/fukai-no-ai-epilog.html' title='Fukai no ai - epilog'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-3435739969739617544</id><published>2008-12-28T21:48:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:31:57.501+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Fukai no ai V</title><content type='html'>Hiroto siedział na tarasie ich wspólnego domu obserwując promienie zachodzącego słońca prześwitujące przez gałęzie drzew. Łagodny zapach kwitnących wiśni działał kojąco, lecz w głębi duszy wciąż czuł ten naglący przymus, aby wyjawić swoje uczucia. Niepewność ciążyła mu coraz bardziej. Wolał już ból odrzucenia niż obecny stan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Wtem ktoś jeszcze wszedł na taras. Hiroto usłyszał za sobą delikatne skrzypienie desek uginających się pod czyimiś stopami.&lt;br /&gt;-Mogę się przysiąść?-usłyszał nad głową głos Nao.&lt;br /&gt;-Jasne...&lt;br /&gt;Hiroto poczuł, jak Nao siada tuż przy nim dotykając go ramieniem. Gitarzysta poczuł ciepło ciała przyjaciela i zrobiło mu się miło i błogo. Łagodny zapach Bvlgari Blue mieszał się z wonią kwitnących wiśni i Hiroto miał wrażenie, że mógłby tak siedzieć wiecznie.&lt;br /&gt;-Twoja piosenka jest naprawdę ładna-odezwał się Nao.-Shou powiedział mi, że prosiłeś go o taki tekst. Szczęściarz...&lt;br /&gt;-Szczęściarz? Kto?&lt;br /&gt;-Ten, dla którego pisałeś tą piosenkę.&lt;br /&gt;Nao spojrzał na Hirota i obdarzył go jednym ze swoich cudownych, pełnych ciepła uśmiechów. Gitarzysta spojrzał w jego ciemne oczy i wyznał:&lt;br /&gt;-Ona jest dla ciebie...&lt;br /&gt;Gdyby Hiroto nie opuścił wzroku wystraszony tym wyznaniem, zobaczyłby jak oczy Nao robią się coraz większe ze zdumienia. Po chwili zdziwienie w puchatkowych oczach zastąpiło niedowierzanie, a w końcu ogromna radość.&lt;br /&gt;-Hiroto...-wyszeptał cicho perkusista. Ujął w dłonie śliczną twarz Hirota i pocałował go delikatnie. Gitarzysta spojrzał na ukochanego nie mogąc wyksztusić ani słowa. Wreszcie przygarnął Nao do siebie całując go mocno i głęboko, tak jak nieraz robił to w marzeniach. Aż w końcu obaj zapomnieli, gdzie są sycąc się sobą nawzajem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-3435739969739617544?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/3435739969739617544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/12/fukai-no-ai-v.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3435739969739617544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3435739969739617544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/12/fukai-no-ai-v.html' title='Fukai no ai V'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-4678177645155383571</id><published>2008-12-23T23:13:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:32:31.388+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Fukai no ai IV</title><content type='html'>Hiroto delikatnie zapukał do drzwi pokoju Shou. Cierpliwie zaczekał, aż usłyszy ciche "Proszę" i wszedł do środka.  Wokalista uśmiechnął się do niego na powitanie i lekko się zdziwił widząc gitarę w rękach przyjaciela. Zwykle nowe piosenki prezentowali sobie na próbach.&lt;br /&gt;-Napisałem piosenkę-powiedział gitarzysta.-I w związku z nią mam do ciebie prośbę...&lt;br /&gt;Przerwał na chwilę i zaczerpnął oddechu. Shou siedział spokojnie czekając, aż Hiroto opowie mu wszystko. Chociaż tak naprawdę zaczął się trochę domyślać, jaka to prośba.&lt;br /&gt;-Wiem, że nigdy nie ingerujemy w twoje teksty-ciągnął młodszy mężczyzna-ale ta piosenka jest dla mnie szczególna. Napisałem ją dla kogoś, kogo bardzo kocham. I bardzo boję się mu o tym powiedzieć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Gitarzysta umilkł i wziął gitarę do rąk. Zaczął grać stworzoną przez siebie piosenkę. Shou siedział obok słuchając w skupieniu, a słowa same zaczęły układać mu się w głowie. Dokładnie takie, jakie chciał Hiroto.Bo ta piosenka była właśnie o tym: o wielkiej, głębokiej miłości, o strachu i niepewności, o potrzebie wyznania swoich uczuć, pożądaniu i zwykłym pragnieniu bycia z ukochaną osobą.&lt;br /&gt;Wokalista wziął zeszyt i zaczął spisywać rodzący się w jego głowie tekst. Hiroto cicho wymknął się z pokoju nie chcąc mu przeszkadzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy późnym popołudniem spotkali się na próbie, Shou uprzedził młodszego kolegę obwieszczając wszystkim:&lt;br /&gt;-Hiroto napisał nową piosenkę. Tekst też już jest. Chcecie posłuchać?&lt;br /&gt;Wszyscy twierdząco pokiwali głowami. Hiroto wziął gitarę do rąk i zaczął grać ciekaw słów, które napisał Shou, a których jeszcze nie słyszał. A Shou śpiewał opowiadając dokładnie o tym wszystkim, co nie dawało spokoju młodemu gitarzyście. A kiedy piosenka dobiegła końca, wszyscy zgodnie stwierdzili, że jest przepiękna i włączą ją do swojego repertuaru. Serce Hirota szalało z radości. JEMU też się podobała. Teraz trzeba tylko jeszcze wyznać, że to wszystko jest tylko dla NIEGO...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-4678177645155383571?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/4678177645155383571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/12/fukai-no-ai-iv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4678177645155383571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/4678177645155383571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/12/fukai-no-ai-iv.html' title='Fukai no ai IV'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-6272912720082266337</id><published>2008-10-05T22:40:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:32:51.236+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Astral Romance ost</title><content type='html'>Kiedy obudziłem się, która to była godzina... nie byłem w stanie wstać. Całe ciało bolało mnie jak po stoczonej walce. Tia... walce w miłosnych zapasach. Ile czasu minęło od momentu gdy ostatni raz było mi z kimś tak dobrze w łóżku. Nie pamiętam...&lt;br /&gt;Zapach jej skóry był onieśmielający, a zarazem tak niesamowity i zniewalający, że chciałoby się zanurzyć w nim.... ahhhhhhh... A wydawać by się mogło, że kto jak kto ale ja w tym temacie mam doświadczenie. &lt;br /&gt;Najwspanialsza i najdziwniejsza noc mojego życia zdecydowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to w ogóle możliwe, a może to był tylko sen. Może jestem już tak &lt;br /&gt;zmęczona i przepracowana, że..... Czy przepracowanie może wpływać na realność snów..... eeeeee, chyba jak się jest przepracowanym to raczej się śpi bez snów, &lt;br /&gt;ale z takimi...... Jakby nie patrzał było miło i to z kim...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Myślisz, że możemy to kiedyś powtórzyć&lt;br /&gt;- eeeee&lt;br /&gt;- Myślę, że jak najbardziej tak, ale...&lt;br /&gt;- Ale ????&lt;br /&gt;- Ale tym razem w realu, co ty na to&lt;br /&gt;- Hymmmmm.....&lt;br /&gt;- Myślisz, że w ogóle możliwe jest abyśmy spotkali się w realu&lt;br /&gt;- A czemu nie....&lt;br /&gt;- Po prostu odbierzesz  mnie z lotniska i tyle....&lt;br /&gt;- W twoich ustach brzmi to tak prosto....&lt;br /&gt;- A nie jest...&lt;br /&gt;- Hymmmm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy więcej już go nie słyszałam.... Czyżby to było dla niego za dużo, tak po prostu spotkać się ze mną. A może od początku był to wytwór mojej wyobraźni. Jedna z tych pułapek czekających na tych, którzy idą przez noc.....  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;THE END&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-6272912720082266337?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/6272912720082266337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/10/astral-romance-ost.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6272912720082266337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6272912720082266337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/10/astral-romance-ost.html' title='Astral Romance ost'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-6625258775727221383</id><published>2008-10-02T11:20:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:34:40.890+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Astral Romance V</title><content type='html'>&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CJAREK%7E1.JAR%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Czy pragnęłaś kiedyś śmierci tak bardzo, że aż stało się to niemożliwe do zniesienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Może cię to zdziwi ale tak wielokrotnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- I co wtedy&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wiesz to jest dość drażliwy temat….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Wiem wiem, ale skoro zarówno ty jak i ja pragnęliśmy umrzeć, a pomimo to nadal żyjemy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Chcesz powiedzieć że w tym szaleństwie jest jakaś metoda i że to wszystko musi mieć jakiś cel, tak. Nie wiem, choć przyznam, że kiedyś też tak myślałam. Teraz jednak nie wiem, naprawdę nie wiem, może jest to jakaś igraszka bogów, którzy znajdują upodobanie w naszej ciągłej niekończącej się walce...... &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Spotkałeś ją kiedyś tak twarzą w twarz&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Masz na myśli śmierć, czy ją spotkałem….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Nie, choć kiedyś byłem bardzo blisko &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Do mnie przyszła….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cccc coooooooo&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Było to już dość dawno &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Możesz mi o tym opowiedzieć&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jasne…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Medytowałam wtedy w kręgu. w sumie w momencie jak weszłam od razu ją ujrzałam, byłam tak przerażona, iż nie jestem w stanie tego opisać. Czułam jednak doskonale kto właśnie stoi przede mną. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To było bardzo dziwne spotkanie. Stałyśmy przed sobą i… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Pamiętam, była jednocześnie piękna i przerażająca… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Może po prostu naszym przeznaczeniem jest walka i tyle, po prostu….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; ................................................................................................&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CJAREK%7E1.JAR%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Chciałbym cię dotknąć, chciałbym dotykać każdego kawałka twojej skóry. Koniuszkami palców podrażniać zakończenia nerwowe. Delikatnie, delikatnie….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Spróbuj…..&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- A niby to jak…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Może w ten sam sposób w jaki rozmawiamy&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- ale to jest śmieszne, &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- wręcz absurdalne…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- a jaka to różnica&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- no wiesz….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Czemu się śmiejesz&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Cała ta sytuacja jest jakaś taka komiczna, nie sądzisz. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Pomijając fakt, że cały czas mam wrażenie jakbym rozmawiał z sobą, to w sumie racja &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ale ja tak naprawdę chciałbym cię dotknąć, pocałować, a nie tylko to sobie wyobrażać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ehhhh…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Eeeejjjjj czekaj czekaj , co to ma być….&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Rozumiem, że czułeś to, co zrobiłam&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- eeeee w pełnej okazałości&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jak to możliwe że czuje jego dotyk, tak dokładnie jakby stał obok. Jak to możliwe, że czuje ciepło jego ciała. Pocałunki, które doprowadzają mnie do szaleństwa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;To jakby spać z duchem, czujesz wszystko tak wyraźnie, a jednak miejsce na poduszce obok jest puste.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Pieszczoty tak delikatne, a jednocześnie tak gwałtowne, że masz ochotę wyć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-6625258775727221383?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/6625258775727221383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/10/astral-romance-v.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6625258775727221383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6625258775727221383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/10/astral-romance-v.html' title='Astral Romance V'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2593359158175473447</id><published>2008-10-01T17:41:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:35:03.623+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Fukai no ai III</title><content type='html'>Hiroto poczuł łagodny dotyk delikatnej dłoni na szyi i karku. Leżał w łóżku tuląc się do ciepła ciała znajdującego się za nim. Subtelny zapach Bvlgari Blue zmieszany z wonią rozgrzanej pożądaniem skóry drażnił jego nozdrza. Tymczasem dłoń zsunęła się już na brzuch gitarzysty, a później jeszcze niżej nieśmiało penetrując najintymniejsze zakamarki jego ciała. Hiroto westchnął głęboko czując rosnące w nim pożądanie. Gorący oddech owiewał jego plecy, a dłoń niezmordowanie badająca jego intymność i męskość stawała się coraz śmielsza. Z ust gitarzysty wydobył się cichy jęk. Odwrócił się, by odwzajemnić pieszczoty i... obudził się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Hiroto usiadł gwałtownie na łóżku. Spocony, rozpalony, rozdygotany każdą cząstką swojego ciała pragnął, aby ten sen był prawdą. Siedział tak długo wpatrując się w ciemność. Zastanawiał sie, jak ma powiedzieć ukochanej osobie o swoich uczuciach. Jak przekazać wszystkie emocje, które nim targały? Co zrobić z tą całą masą miłości, strachu, niepewności, szalejącą w jego sercu i duszy?&lt;br /&gt;I nagle już wiedział! To takie proste. Hiroto uśmiechnął się sam do siebie. Że też wcześniej na to nie wpadł. Może jego ukochany nie od razu zrozumie, że to wszystko kierowane jest do niego, ale będzie to jakiś początek. I na pewno przyniesie mu ulgę.&lt;br /&gt;Wstał cicho, zapalił małą nocną lampkę, wziął gitarę do rąk i usiadł wygodnie w fotelu. Obok na stole leżały gotowe do zapisu kartki i ołówek. I Hiroto zaczął grać. Jego palce wyczarowywały na strunach gitary smutną, lecz pełną pasji melodię, w którą gitarzysta zaklął wszystko, co nie dawało mu spokoju przez ostatni czas. A kiedy melodia przybrała ostateczną doskonałą formę, zapisał ją starannie na kartce i wrócił do łóżka. Słońce już wstawało wraz ze swym blaskiem niosąc młodemu gitarzyście nadzieję. "Żeby tylko jeszcze Shou napisał odpowiednie słowa"- pomyślał Hiroto zasypiając spokojnie i bez snów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2593359158175473447?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2593359158175473447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/10/fukai-no-ai-iii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2593359158175473447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2593359158175473447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/10/fukai-no-ai-iii.html' title='Fukai no ai III'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2059489311359186628</id><published>2008-06-06T15:44:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:35:48.441+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Fukai no ai II</title><content type='html'>Hiroto wszedł do salonu. Na kanapie siedział Shou i czytał swoją ulubioną mangę. Poza tym nie było nikogo. "Doskonała okazja"-przemknęło przez głowę gitarzysty. Tylko jakby tu zacząć...&lt;br /&gt;Usiadł naprzeciwko wokalisty zastanawiając się , co powinien powiedzieć. Westchnął ciężko wciąż czując pustkę w głowie. W końcu Shou odłożył mangę, która dotąd wydawała się pochłaniać go bez reszty i zapytał:&lt;br /&gt;-Coś się stało, Hiroto?&lt;br /&gt;-Muszę ci coś powiedzieć,ale... ale zupełnie nie wiem jak...&lt;br /&gt;-Najlepiej będzie jak najprościej.&lt;br /&gt;-Shou-Hiroto zaczerpnął głęboko powietrza i wyrzucił z siebie to, co musiał w końcu powiedzieć-ja nie mogę już z tobą być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Shou spojrzał na gitarzystę z wyrazem kompletnego osłupienia na twarzy. To była ostatnia rzecz, jaką spodziewał się usłyszeć. Zwłaszcza po ostatniej nocy. A może właśnie dlatego ta noc była taka?&lt;br /&gt;-Jest ktoś... inny?&lt;br /&gt;-Nie. Ale chciałbym, żeby był... Bardzo chciałbym... A dopóki jestem z tobą, nie ma na to szans. Przepraszam, Shou...&lt;br /&gt;W tej chwili Hiroto czuł gwałtowną potrzebę schowania się gdzieś i pozostania tam przez jakiś czas. Długi czas...&lt;br /&gt;Shou otrząsnął się w końcu ze zdziwienia i spojrzał z troską na przyjaciela.&lt;br /&gt;-Chyba bardzo go kochasz... No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć ci szczęścia.&lt;br /&gt;-Dziękuję, przyda się. I tobie również.&lt;br /&gt;Hiroto wstał i skierował się do wyjścia. Przez chwilę chciał pobyć sam w swoim pokoju, żeby oswoić się z nową sytuacją. W drzwiach wyminął go wchodzący Saga.&lt;br /&gt;-Jest cały twój-rzucił cicho gitarzysta. Saga odwrócił się niczego nie rozumiejąc, ale po chwili pojął znaczenie słów Hirota i jego twarz ozdobił uśmiech.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2059489311359186628?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2059489311359186628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/06/fukai-no-ai-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2059489311359186628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2059489311359186628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/06/fukai-no-ai-ii.html' title='Fukai no ai II'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-69451620321186882</id><published>2008-05-20T10:21:00.001+02:00</published><updated>2011-09-22T14:36:30.702+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Nine'/><title type='text'>Fukai no ai I</title><content type='html'>Hiroto leżał w ciemnościach z otwartymi szeroko oczami. Obok spokojnie spał Shou nieświadomy rozterek ogarniających gitarzystę. A tymczasem Hiroto zastanawiał się nad pokręconym związkiem, w jakim trwali. Właściwie co ich łączyło? Przyjaźń, seks... Nic poza tym. Nagle do drzwi dało się słyszeć nieśmiałe pukanie i do pokoju wśliznął się Saga.&lt;br /&gt;-Mogę się z wami położyć- zapytał. - Nie mogę zasnąć.&lt;br /&gt;-Jeśli Hiroto się zgodzi...- wymamrotał wyrwany ze snu Shou.&lt;br /&gt;-Pewnie, kładź się- zgodził się najmłodszy z całej trójki i znowu pogrążył się w rozważaniach.&lt;br /&gt;No właśnie , Saga... W tym dziwnym układzie był jeszcze Saga. Nigdy nie byli w trójkę. Zawsze albo Shou i Hiroto, albo Shou i Saga. I biedny wokalista nie wiedział, którego z nich woli. Za to oni zawsze jakoś dogadywali się bez słów, który z nich ma spędzić noc z ich ukochanym króliczkiem... Z ukochanym... Hiroto ostatnio zauważył, że uczucia Sagi wobec Shou pogłębiły się... Ten układ chyba niedługo przestanie odpowiadać basiście.&lt;br /&gt;Gitarzysta westchnął cicho i zamknął w końcu oczy. I wtedy pod powiekami pojawiła mu się zupełnie inna twarz... Radosna, śliczna, taka kochana. Hiroto drgnął gwałtownie i otworzył szeroko oczy. Serce biło mu jak szalone , a w głowie się kręciło. "Uświadom to sobie w końcu, Hiroto! To nie Shou powinien leżeć obok ciebie!"- krzyczał w myślach sam na siebie. Westchnął raz jeszcze i już wiedział, co ma zrobić. Ale to jutro, jutro...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-69451620321186882?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/69451620321186882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/fukai-no-ai.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/69451620321186882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/69451620321186882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/fukai-no-ai.html' title='Fukai no ai I'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-6656634944933333544</id><published>2008-05-20T10:03:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:36:58.693+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laruku'/><title type='text'>Angel's choise - epilog</title><content type='html'>Tetsu siedział sam w domu i bezmyślnie wgapiał się w ekran telewizora. Nagle usłyszał pukanie do drzwi. " Kto to może być o tej porze?" Wstał i poszedł otworzyć. Za drzwiami stał Hideto.&lt;br /&gt;-Mogę wejść?- zapytał.&lt;br /&gt;-Pewnie, wejdź.&lt;br /&gt;Przeszli do pokoju i usiedli w milczeniu na kanapie. W końcu odezwał się Hyde.&lt;br /&gt;-Chcę być z tobą , Tetsuya. Nie dlatego, że Sakura odszedł, ale dlatego, że ...&lt;br /&gt;Tu wokaliście zabrakło słów. Pochylił się więc do przyjaciela i delikatnie go pocałował. Tetsu znowu poczuł ten zapach i ciepło, za którymi tak tęsknił. Przygarnął więc Hideta do siebie, włożył dłonie pod jego koszulkę i poczuł dotyk gładkiej skóry. I obaj pogrążyli się w namiętności, która ich ogarnęła. A potem kochali się długo, delikatnie i czule. I wiedzieli, że tak już będzie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-6656634944933333544?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/6656634944933333544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/angels-choise-epilog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6656634944933333544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/6656634944933333544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/angels-choise-epilog.html' title='Angel&apos;s choise - epilog'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-3992165447403511136</id><published>2008-05-20T09:36:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:37:44.849+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laruku'/><title type='text'>Angel's choise IV</title><content type='html'>Tetsu zjawił się na próbie wczesnym rankiem. Specjalnie przyszedł tak wcześnie, gdyż wśród instrumentów i innego sprzętu miał nadzieję uporządkować swoje myśli i uczucia. Oczy piekły go po nieprzespanej nocy, a umysł nie funkcjonował jeszcze prawidłowo.&lt;br /&gt;Basista wszedł do małej salki, w której ostatnio odbywały się próby L'Arc~en~Ciel. Z kubkiem gorącej kawy w ręku, zamyślony i trochę nieobecny, nie zauważył, że ktoś już tam był.&lt;br /&gt;-Ohayoo- wyrwał lidera z zamyślenia głos Sakury. Tetsuya drgnął gwałtownie niemal parząc sobie palce gorącym płynem. Spojrzał z przestrachem na perkusistę, ale szybko opanował się i odpowiedział na powitanie.&lt;br /&gt;-Ohayoo. Wybacz, zamyśliłem się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Tetsu wziął gitarę do rąk i udawał, że nic poza instrumentem i nową piosenką dla niego nie istnieje. Jak ma się, u licha, zastanowić z Sakurą za plecami? Zupełnie nie wiedział, co ma zrobić i jak się zachować. Na szczęście niedługo potem do małej salki wszedł Ken z nieodłącznym papierosem w zębach, a zaraz po nim Hyde. I wszyscy trzej pozostali muzycy nagle stwierdzili, że muszą zapalić. Tetsu westchnął cieżko i w końcu nakrzyczał na nich, żeby przestali go zadymiać i zaczęli w końcu próbę.&lt;br /&gt;Przez cały czas Tetsuya i Hideto starali się unikać siebie nawzajem i nawet na siebie nie patrzeć, co Ken zauważył, ale na szczęście nie skomentował. Aż w pewnym momencie obaj nie wytrzymali i obdarzyli się długim, czułym spojrzeniem. Niestety, spostrzegł to Sakura. Spokojnie wstał zza swojego instrumentu, podszedł do lidera i wymierzył mu silny cios w szczękę. Basista wpadł między głośniki, Hyde krzyknął z przestrachu, Ken otworzył ze zdumienia szeroko oczy, a Sakura spokojnie wrócił za perkusję. Tetsu wstał, westchnął z ulgą i próba trwała nadal. Nie było w końcu tak źle, jeden cios da się wytrzymać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-3992165447403511136?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/3992165447403511136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/angels-choise-iv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3992165447403511136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3992165447403511136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/angels-choise-iv.html' title='Angel&apos;s choise IV'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2699024331200800360</id><published>2008-05-19T11:09:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:38:14.242+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Historia</title><content type='html'>W różnych czasach różnie o nas mówiono. Czasami Świetliści, kiedy indziej Błogosławieni, a czasami wręcz przeciwnie wyzywano nas od demonów i tym podobnych stworów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Kim jednak jesteśmy naprawdę. Skąd przybyliśmy i czy aby na pewno jesteśmy ludźmi. Na te i podobne pytania nawet najstarsi z nas nie znają odpowiedzi. Pewnie są to jedne z tych pytań na które odpowiedź zna tylko Bóg. Pewne jest tylko to, że za każdym razem odradzamy się w tej samej postaci, tzn. oczywiście ciało, wygląd etc są inne, ale zdolności, widzenie świata i tego typu rzeczy pozostają takie same, nie zmieniają się, może tylko nasilają.&lt;br /&gt;Tak samo ja jestem tym kim byłam wcześniej. Dlaczego hymmm, może po prostu jesteśmy strażnikami. Rodzimy się, istniejemy po to aby święty płomień wiedzy nigdy nie zgasł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy się to wszystko zaczęło...... świat był wtedy jeszcze bardzo młody a dusze, które przybyły tu się uczyć również były młode i niedoświadczone. Był to czas kiedy wszystko wydawało się takie proste. A nasze szczególne zdolności nie budziły większych emocji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2699024331200800360?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2699024331200800360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/historia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2699024331200800360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2699024331200800360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/historia.html' title='Historia'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-5508251280129734696</id><published>2008-05-19T10:08:00.000+02:00</published><updated>2011-09-22T14:38:42.412+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Astral Romace IV</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Idę ulicą, hymm czy kiedyś wreszcie zaakceptuje, że rzeczywistości mogą się przenikać i w sumie nie ma w tym nic dziwnego. Tylko, że wtedy......, jeśli potrafię na wpół świadomie........, znaczyłoby, że................ Mam przez niego tak potworny mętlik w głowie, że szok. Potrzebne mi to było, jakbym miała za mało zmartwień z samą sobą ehhhh.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;br /&gt;- Czy możesz mi powiedzieć jak wyglądasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obejrzałam się aby zobaczyć skąd ten głos dochodzi, gdy nagle uświadomiłam sobie, że to od niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A co chcesz wiedzieć.....&lt;br /&gt;- hymmmm.............&lt;br /&gt;- Mam długie czarne włosy, zielone oczy, choć niektórzy mówią, że w słońcu są złote.&lt;br /&gt;- To dokładnie tak jak zapamiętałem....&lt;br /&gt;- yyyyyyy&lt;br /&gt;- Z wypadku zapamiętałem trzy rzeczy: huk, ból i twarz dziewczyny o złotych oczach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz ze zmianą świateł nasza astralna konwersacja dobiegła końca......&lt;br /&gt;Co mam o tym myśleć, czy zaczynam wariować, czy to może jest tylko telepatyczna, astralna konwersacja i tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;                    &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;- Czyli co siedzisz sobie w domu, a tu nagle bum i jesteś na miejscu wypadku tak…..&lt;br /&gt;- Dokładnie to zostałam tam zabrana przez kobietę w kimonie, która również odprowadziła mnie.&lt;br /&gt;- hymmmm&lt;br /&gt;- masz rację hymmm&lt;br /&gt;- Byłam tak mocno zszokowana tym co zobaczyłam, że nie mogłam się uspokoić przez dłuższą &lt;br /&gt;chwilę.&lt;br /&gt;Drugi raz przyszłam zobaczyć czy wszystko z tobą w porządku i czy to co się wydarzyło,&lt;br /&gt;zdarzyło się naprawdę. Byłam w takim szoku, iż najłatwiej było mi stwierdzić, że był to wytwór&lt;br /&gt;mojej wyobraźni i zapomnieć o tym. Potem jednak ty weszłeś do pokoju i zobaczyłeś mnie.&lt;br /&gt;To nie powinno mieć miejsca, a jednak się zdarzyło….&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;- Staram się zrozumieć dlaczego ktoś mógł chcieć abym żył skoro ja sam, żyje bez celu.&lt;br /&gt;Każdy dzień zdaje się być taki sam jak poprzedni. Słowa, obrazy, które kiedyś wypełniały mnie&lt;br /&gt;nieustannie zniknęły, stałem się pusty jak łupina orzecha. Codziennie dostaję dowody tego jak&lt;br /&gt;bardzo jestem ważny dla ludzi. Jak ogromne mam dla nich znaczenie. To miłe, ale nie mam&lt;br /&gt;nikogo kto ehhhh….&lt;br /&gt;Nie wydaje ci się, że tak konwersacja jest dziwna. Czuję się jakbym rozmawiał sam z sobą….&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;- Doskonale wiem co masz na myśli. Trudno mi jest jakoś uwierzyć, że to co nam się przydarzyło&lt;br /&gt;nie jest wytworem naszym zmęczonych umysłów.&lt;br /&gt;Jednak z tego co mówisz wynika, że mamy podobne odczucia może to dlatego stało się tak jak &lt;br /&gt;się stało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-5508251280129734696?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/5508251280129734696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/astral-romace-iv.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5508251280129734696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/5508251280129734696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/05/astral-romace-iv.html' title='Astral Romace IV'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-885825128809522799</id><published>2008-03-22T20:26:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:39:23.773+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laruku'/><title type='text'>Angel's choise III</title><content type='html'>Hyde długo błądził ulicami miasta, zanim zdecydował sie wrócić do domu. Miał mętlik w głowie i sam nie wiedział, co ma teraz zrobić. Poza tym trochę się obawiał porywczego charakteru Sakury. Byli ze sobą już dość długo i Hideto dobrze wiedział, że jego partner na pewno nie zareaguje spokojnie. Był również niemal pewien, że perkusista od niego odejdzie. Ale jak to rozstanie będzie wyglądało i co przyniosą najbliższe godziny, pozostawało zagadką. W końcu przemierzanie ulic zmęczyło go i postanowił wrócić do domu.&lt;br /&gt;Wszedł do mieszkania starając się zachować jak najciszej. Najchętniej zamknąłby się teraz w swoim pokoju, ale nie wierzył, aby jego powrót pozostał niezauważony. Przenikliwy ból policzka przywrócił go do rzeczywistości. Hideto rozejrzał się i napotkał wściekłe spojrzenie Sakury. Dopiero po chwili dotarło do niego, że perkusista uderzył go w twarz.&lt;br /&gt;-Gdzie byłeś? Albo raczej z kim?&lt;br /&gt;Hyde opuścił wzrok i milczał. Nie miał zamiaru do wszystkiego tak po prostu się przyznać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;-A więc byłeś z kimś...-zimno stwierdził Sakura.- No to teraz będziesz ze mną...&lt;br /&gt;-Ale...-zaczął Hyde, ale nie bardzo wiedział, co mógłby teraz powiedzieć.&lt;br /&gt;-Nie myśl, że ci wybaczę. Albo zapomnę.I nie miej nadziei, że zostanę. Ale tej nocy jesteś mój. Czy tego chcesz czy nie...&lt;br /&gt;To mówiąc perkusista pociągnął Hideta za sobą. Gdy dotarli do sypialni, popchnął go na łóżko. Korzystając z tego, że Hyde jest wciąż trochę oszołomiony, Sakura przewrócił go na brzuch i położył się na nim uniemożliwiając jakikolwiek ruch.&lt;br /&gt;-Nie, Sakura, przestań-wyszeptał wokalista z twarzą wciśniętą w poduszkę.&lt;br /&gt;-Dlaczego? Dlaczego miałbym przestać?-zapytał perkusista ze złośliwym uśmiechem na ustach. Nagle jednak odsunął się gwałtownie od kochanka.&lt;br /&gt;-Chyba jednak tak nie potrafię. Nie mogę cię zmusić. Chciałem się tylko pożegnać, tylko tyle. Pozwól mi, proszę...&lt;br /&gt;Hideto spojrzał na Sakurę najpierw nieco wystraszony, potem zdziwiony, aż w końcu jego spojrzenie wyrażało już tylko czułość.&lt;br /&gt;-Dotknij mnie...&lt;br /&gt;Sakura uśmiechnął się tylko. Te dwa słowa były jak hasło, przyzwolenie i wskazówka. Dobrze wiedział, jak ma dotykać kochanka, aby wzbudzić w nim namiętność.  Aż w końcu Hyde przywarł do niego z całych sił i pocałowal go żarliwie.&lt;br /&gt;-Wybacz mi, Sakura. Wiem, że cię nie zatrzymam, ale kiedyś... wybacz mi.&lt;br /&gt;-Może...kiedyś...&lt;br /&gt;A potem kochali się długo, żarliwie, z całą mocą namiętności, jaka w nich była. Tak można się kochać tylko ostatni raz.&lt;br /&gt;A kiedy Hideto otworzył rano oczy, Sakury już nie było. Mieszkanie wydawało się takie puste bez rzeczy i obecności perkusisty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-885825128809522799?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/885825128809522799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/03/angels-choise-iii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/885825128809522799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/885825128809522799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/03/angels-choise-iii.html' title='Angel&apos;s choise III'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-1019901708898049253</id><published>2008-02-10T22:31:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:39:48.761+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laruku'/><title type='text'>Angel's choise II</title><content type='html'>Leżący obok Hyde poruszył się nagle i otworzył oczy. Tetsu poczuł, że drży pod intensywnym spojrzeniem wokalisty. Poczylił się i delikatnie dotknął jego policzka. Hideto przygarnął go do siebie i basistę znowu ogarnął znajomy zapach i ciepło. Chciał się odsunąć, porozmawiać, zastanowić co dalej, ale nie mógł. Wtulił się więc w przyjaciela i poszukał jego ust. Jeśli Sakura ma go zabic, to niech przynajmniej ma za co...&lt;br /&gt;Kochali się długo, bez pośpiechu, zważając na to, aby dać sobie nawzajem jak najwięcej przyjemności. Az pogrążyli się zupełnie w delikatnej równowadze namiętności i czułości. A kiedy nasycili się sobą, usnęli zapominając o całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Tetsu powtórnie otworzył oczy. Niebo za oknem pociemniało i muzyk zorientował się, że jest już późny wieczór, a on od 24 godzin jest w łóżku. Poczuł się strasznie głodny i postanowił opuścić to przyjemne miejsce. Naciągnął spodnie i podreptał do kuchni.&lt;br /&gt;Kiedy przygotowywał posiłek, Hyde również wstał. Zastał lidera parzącego herbatę, podszedł do niego i mocno sie przytulił. Tetsu odwrócił się i spojrzał w piękne, ciemne oczy.&lt;br /&gt;-I co teraz?-zapytał.&lt;br /&gt;Hideto spojrzał na niego zdziwiony.&lt;br /&gt;-A o co ci chodzi?&lt;br /&gt;-Co teraz zrobimy?&lt;br /&gt;-Nic.&lt;br /&gt;-Jak to nic? A Sakura?&lt;br /&gt;-Zrozumie... Albo nie...&lt;br /&gt;-No właśnie-mruknął Tetsu.-Ja stawiam na nie. Przecież on mnie zabije!&lt;br /&gt;-To może mu nic nie mówmy- nieśmiało zaproponował wokalista.&lt;br /&gt;-I myślisz, że się nie zorientuje? I nie zapyta, gdzie byłeś przez ostatnie 24 godziny?&lt;br /&gt;Basista westchnął ciężko i kontynuował:&lt;br /&gt;-A tak w ogóle to co ty chcesz zrobić? Wrócić do niego czy być ze mną? Bo na trójkąt to ja się nie zgadzam...&lt;br /&gt;Hideto zamyślił się nad kubkiem parującej herbaty. Spojrzał na przyjaciela i powiedział:&lt;br /&gt;-Sam jeszcze nie wiem. Wybacz, Tetsuya, ale nie wiem. Muszę to przemyśleć...&lt;br /&gt;-W porządku, ale jeśli opowiesz o wszystkim Sakurze, to mnie uprzedż.&lt;br /&gt;-Dobrze- odrzekł Hyde. Dopił herbatę i wciąż zamyślony opuścił mieszkanie. Tetsu został sam zastanawiając się, jak ma się zachować na jutrzejszej próbie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-1019901708898049253?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/1019901708898049253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/angels-choise-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1019901708898049253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1019901708898049253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/angels-choise-ii.html' title='Angel&apos;s choise II'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-7499696573684936504</id><published>2008-02-10T21:58:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:40:14.481+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laruku'/><title type='text'>Angel's choise I</title><content type='html'>Tetsu obudził się czując na twarzy miękki dotyk długich włosów. Wciągnął nosem ich zapach i stwierdził, że ani włosy ani ich zapach nie należą do niego. Otworzył oczy przypominając sobie nagle wydarzenia poprzedniego wieczora. Nieco zażenowany uśmiech ozdobił jego twarz. Spojrzał na drugą stronę łóżka. Osoba leżaca obok pogrążona była w głębokim śnie.&lt;br /&gt;Tetsu usiadł i ostrożnie odgarnął włosy z twarzy Hyde'a. Śpiący Hideto wyglądał jak anioł, który na chwilę zstąpił na ziemię. Basista znowu uśmiechnął się do wspomnień. Nic nie zapowiadało takiego wieczoru. Ani takiej nocy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Hyde wstąpił do niego, aby zabrać nuty do nowej piosenki. Chciał popracować nad tekstem. Usiedli na chwilę, zaczęli rozmawiać... W pewnym momencie jednocześnie pochylili sie, by sięgnąć leżące na stole notatki. Na ułamek sekundy ich twarze znalazły się blisko siebie. Tetsu poczuł zapach i ciepło bijące od Hyde'a. Sam nie wiedział, jak to się stało, że ich usta nagle się zetknęły. A potem... Ach, potem... Tetsu znowu uśmiechnął się do wspomnień. Zawsze przeczuwał, że wokalista L'Arc~en~Ciel jest dobrym kochankiem, ale żeby aż tak?... Szczęśliwy Sakura...&lt;br /&gt;Sakura! Tetsu poczuł, jak oblewa go zimny pot. Sakura! Wszyscy w zespole wiedzieli, że Sakura i Hyde są razem. A teraz... Basista poczuł, jak ziemia się pod nim rozstępuje. Sakura go zabije, jak się dowie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-7499696573684936504?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/7499696573684936504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/angels-choise-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/7499696573684936504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/7499696573684936504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/angels-choise-i.html' title='Angel&apos;s choise I'/><author><name>moonlight_dream</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02073855248913972381</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-1560387161760862774</id><published>2008-02-10T14:13:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:40:38.579+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Astral Romance I</title><content type='html'>&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; font-weight: bold; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;ASTRAL  ROMANCE&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Był spokojny zimowy dzień kiedy Natali przygotowywała  się do kolejnego jak to  co wieczór miała w zwyczaju treningu świadomości. Nic, ani przez moment nie zapowiadało, że może to być inny trening niż te odbyte do tej pory.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Jednak kiedy już weszła w stan głębokiego relaksu, coś było nie tak. Zamiast uczucia głębokiego spokoju jaki to zawsze towarzyszył jej w tym stanie napotkała uczucie głębokiego niepokoju i pewnego oczekiwania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Obecność, coraz bardziej wyrazista obecność przejawiła się w postaci kobiety ubranej w kimono, coś było nie tak. Kobieta była bardzo zdenerwowana. Chciała abym poszła za nią. &lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Wypadek. Samochód zniszczony prawie doszczętnie. Przerażenie. Bezwładne, zakrwawione ciało. Nie on nie może tak zginąć, nie pozwolę na to. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Była to jedyna myśl, jedyne co zaprzątało moją świadomość. No bo tym wówczas byłam samą świadomością, ciało smacznie spało sobie w łóżku. Daleko, daleko stąd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;    &lt;span lang="pl-PL"&gt;- On nie może tak zginąć, nie może zginąć w taki sposób.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Jakim cudem udało mi się wyciągnąć go z wraku samochodu nie wiem do dziś. Wiem tylko, że się udało. Zbieg okoliczności, że w momencie jak układałam go na poboczu drogi nadjechała karetka. Nie wiem, ale nie wierze w zbiegi okoliczności. Czy był świadomy, że tam byłam. Nie wiem, zapamiętał jednak moją twarz, wiec ...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Przerażona patrzyłam jak sanitariusze zabierają go do karetki, a ta rusza z piskiem opon.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Dlaczego mi się to przydarzyło, dlaczego ktoś chciał abym się tu znalazła, abym go uratowała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Czy miałam go uratować. Czy to wszystko zdarzyło się naprawdę. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Podczas powrotu towarzyszyła mi ta sama kobieta, która przyprowadziła mnie tutaj. Byłam zbyt zdezorientowana i przerażona aby o cokolwiek pytać. Szkoda, gdyż nigdy więcej już jej nie spotkałam, a przynajmniej nie spotkałam do tej pory.  &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Co jednak przemawiało za tym, że to była prawda. Przerażenie, przerażenie, które czułam było prawdziwe. Reszta.... pozostała owianą tajemnicą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Światło, przepiękne jasne światło pojawiło się w momencie kiedy byłem na granicy utraty przytomności. Uzdrawiało mnie, w jakiś sposób sprawiało mi przyjemność. W świetle była czyjaś twarz. Potem musiałem chyba zemdleć, bo następną rzeczą jaką pamiętam było przebudzenie w szpitalu. Lekarze pytający się  jak się czuje, mówili że jestem ogromnym szczęściarzem, większość  osób z jakimi do tej pory mieli do czynienia  po czymś takim, cóż dużo mówić, lądowała w kostnicy. A ja miałem jedynie zwichniętą kostkę i parę siniaków. Mówili iż  miałem tak ogromne szczęście, że aż niewyobrażalne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Jedyne, co pamiętam to huk, ból, a potem przepiękne jasne światło i kobiecą twarz. Co tak naprawdę się zdarzyło, czy to co widziałem to był Anioł, czy.... może mi się tylko przewidziało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Nie mogę przestać o tym myśleć, choć wiem, że powinnam. Jego zakrwawiona twarz prześladuje mnie. Choć nawet nie wiem czy to co widziałam zdarzyło się naprawdę, choć.... coś mówi mi, że jednak tak. Uratowałam komuś życie, to chyba dobrze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-1560387161760862774?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/1560387161760862774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/astral-romance-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1560387161760862774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/1560387161760862774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/astral-romance-i.html' title='Astral Romance I'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-3480164394453997069</id><published>2008-02-10T14:06:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:41:04.920+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Astral Romance II</title><content type='html'>&lt;div align="justify" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Otwieram drzwi, co się stało, dlaczego nadal żyje choć tyle osób które kochałem nie ma już wśród żywych. Co do ..... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;ul style="font-family: verdana; font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Kim  jesteś ?&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Jak  tu weszłaś ?&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm; margin-left: 0.64cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;  &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Odpowiedzią był jedynie uśmiech nieznajomej, najpiękniejszy uśmiech jaki widziałem, a potem już jej nie było, rozpłynęła się w powietrzu, a przecież przed chwilą była tak realna jak wszystko inne w tym pokoju. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Jak to możliwe, że mnie zauważył, czy zrobiłam coś źle, przecież nigdy nikt nie odczuł mojej obecności. Co jest nie tak? A może to coś w nim, coś co pozwala widzieć świat snów. Jeśli tak to znaczyłoby, że o ludzie muszę stąd zwiewać, czegoś takiego nie było w planie. Chciałam jedynie zobaczyć, czy wszystko u niego w porządku, a tu takie coś. Ufffff, no tego się nie spodziewałam. Wszystkiego, ale nie tego, że mnie zauważy. Tak więc to miejsce wpisujemy na czarną listę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;No dobra czas spać.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Czy ja zaczynam wariować, przecież człowiek nie może tak po prostu zniknąć, rozpłynąć się. Co to ma znaczyć, może chłopacy rzeczywiście mają rację i za dużo pracuje, bo żeby mieć już przewidzenia, ehhhh. Choć ładne to było przewidzenie, czy też cokolwiek to było.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="font-family: verdana; font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Jak  to możliwe, żeby ktoś taki jak ty był sam&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt; &lt;span lang="pl-PL"&gt;Pytanie to zabrzęczało tak niespodziewanie, że aż obejrzałem się odruchowo po pokoju, aby sprawdzić, kto je wypowiedział. Nie było nikogo...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="font-family: verdana; font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Piękny  jak Genji.... i w sumie jesteś nim jesteś naszym Genjim&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Kolejne .....&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="font-family: verdana; font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Słucham&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Dlaczego  mnie tak nazwałaś&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Kojarzysz  mi się z księciem Genjim z Genji Monogatari&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Hyyyymmmmm&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Tak  jak on jesteś piękny i dajesz nam wszystko to o czym marzymy.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Wszystko  to zawarte jest w twoich piosenkach, występach.....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Tak  samo jak Genji jesteś spełnieniem naszych marzeń&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;   &lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Głos w mojej głowie ucichł tak samo szybko jak się pojawił pozostawiając kolejne pytanie bez odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Ładnie mieszka jakby nie było... Domy gdzie półki zastawione są książkami spotyka się dzisiaj bardzo rzadko. Musi być interesującą osobą. Choć ta samurajska zbroja w środku pokoju trochę zagracała. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Może jednak tam wrócę....&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-3480164394453997069?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/3480164394453997069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/astral-romance-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3480164394453997069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/3480164394453997069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/astral-romance-ii.html' title='Astral Romance II'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8590300508873495957.post-2023807185137633576</id><published>2008-02-10T13:24:00.000+01:00</published><updated>2011-09-22T14:41:46.210+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Astral Romance III</title><content type='html'>&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Słodko wygląda siedząc tak na brzegu łóżka ni to smutny, ni to zamyślony. Chciałoby się wziąć i  przytulić takie stworzonko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul style="font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Znowu ty&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Kim  jesteś i czego chcesz ode mnie&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;I  jeszcze jedno&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Dlaczego  mnie uratowałaś..... może........... ja chciałem zginąć&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul style="font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;....rozstać się z tym światem na zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="color: black; font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: black; font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;br /&gt;&lt;ul style="font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Ja  też zastanawiam się.....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;(ale  ma piękny głos...... zupełnie jak Anioł)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;.....  nad tym jak to możliwe że mnie widzisz i słyszysz....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Dlaczego  cię uratowałam nie wiem.....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;....  po prostu ktoś chciał żebyś żył, a  mnie wybrał na  pośrednika....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;...  dlaczego nie mam pojęcia...&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;...  i uwierz mi....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;...  ta sytuacja jest dla mnie równie krepująca i niezrozumiała  jak dla ciebie....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Chcesz  powiedzieć, że siedziałaś sobie spokojnie w domu, a tu nagle  ktoś cię “porwał” i kazał ratować mnie tak....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;No,  ale unosić to się nie musisz...&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Nie  jestem czarownicą jeśli oto ci chodzi....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;...i  nie mam żadnych niecnych zamiarów.....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Medytowałam  sobie spokojnie jak co wieczór....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;....gdy  nagle moja świadomość została przekierowana/przesłana nie wiem  jak to nazwać na miejsce twojego wypadku....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;...a  uratowanie osoby z wypadku, jest jeśli dobrze kojarzę normalnym  ludzkim odruchem....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Czyli  co chcesz mi powiedzieć, że Bogowie i duchy chcą abym żył  tak...... &lt;/span&gt;  &lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;.....tylko  po co....&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;No tak już jej nie ma. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Kim może być dziewczyna o głosie i twarzy Anioła. Normalnie uznałbym ją za ducha, gdyby nie to że wydawała się tak samo zdziwiona i zdezorientowana jak ja sam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Ciekawe czy sam mogę się z nią skontaktować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;ul style="font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Mogłabyś  podać mi chociaż swoje imię ...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;....abym  wiedział jak się do ciebie zwracać...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="font-family: verdana; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Głos w mojej głowie... kto... jak.... to możliwe...przecież....&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="font-family: verdana;"&gt;&lt;li&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: 85%;"&gt;Możesz  nazywać mnie promykiem światła jeśli chcesz... &lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;c.d.n.....&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8590300508873495957-2023807185137633576?l=scentofyourskin.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/feeds/2023807185137633576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/astral-romance-iii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2023807185137633576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8590300508873495957/posts/default/2023807185137633576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scentofyourskin.blogspot.com/2008/02/astral-romance-iii.html' title='Astral Romance III'/><author><name>daylight_dancer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
